 |
|
nie będzie takie samo, już nie będzie takie samo, jedyne co będzie, to resztki wspomnień na dobranoc
|
|
 |
|
jeszcze nie jest za późno, ten sen jeszcze nie prysnął, jeśli możesz to zrób to, zanim odejdzie to wszystko
|
|
 |
|
Jeżeli miłość to ból, wiemy tu coś o miłości i wiemy tu co to trud i co to brak możliwości, co ciągnie w dół, nawet jak umiesz latać, żeby wydostać się z chmur musisz się sporo namachać
|
|
 |
|
daj powód dla którego mamy wciąż patrzeć w słońce, gdy oślepieni blaskiem ślepą idą za końcem.
|
|
 |
|
Widzę Cię i nie umiem powiedzieć, że to koniec, odchodzę wiem, nie będzie łatwo mi zapomnieć..
|
|
 |
|
Gdzie jesteś, kiedy opadam z sił? Kiedy moje serce rozpada się na miliony małych kawałków, a ja ostatkami sił schylam się na podłogę by pozbierać je w jedność i umieścić w odpowiednim miejscu? Gdzie jesteś, kiedy szukam Twojej dłoni po omacku z nadzieją, że Twój dotyk uspokoi moje niespokojne myśli dotyczące braku Ciebie obok? Gdzie jesteś, gdy samotnie spaceruję z głową uniesioną w niebo, kiedy natrętnie szukam naszej gwiazdy, którą nazwałem Twoim imieniem, która towarzyszyła nam każdego wspólnego wieczoru? Gdzie jesteś? Przecież miałaś być obok mnie, trzymać moją dłoń i wtulać się w moje ramiona, kiedy przyjdzie chłodna noc. Mieliśmy trwać przy sobie, a teraz nasze serca zgubiły się gdzieś w chaosie codzienności. Zgubiły się gdzieś pomiędzy niewypowiedzianymi słowami, i nadmiarem słów niepotrzebnych. Zgubiły się gdzieś w naszych umysłach, gdzie ja nieusilnie szukam Ciebie, ale wciąż jestem zbyt daleko, by złapać Twoją dłoń i zatrzymać przy sobie na zawsze. / mr.lonely
|
|
 |
|
Kiedy popadałem w głęboką melancholię, taką bez końca, kiedy cierpiała cała dusza i ciało, patrzyłem w jakiś niekreślony punkt, lub przez pryzmat czegoś, czułem jak powoli zaczyna rozklejać mi się mózg. Czułem jakby powoli odpadała mi każda część ciała, a kości w jednym momencie zaczynały pękać. Czułem jak z moich żył upływa krew, tak bliska sercu. Trzymając ręce w kieszeniach, lub w trzęsących się dłoniach trzymając niedopałek papierosa kląłem siebie w myślach, że poddałem się miłości, która sprowadziła mnie do punktu wyjścia. Poddałem się miłości, która zaczęła mnie powoli zabijać. Poddałem się miłości, która sprawiła mi cierpienie tak ogromne, że dziś nie wiem, kim jestem i czy w ogóle jestem. / mr.lonely
|
|
 |
|
Czasami usycham z tęsknoty chciałabym Cię mieć przy sobie. Bez względu na wszystko chciałabym żebyś był. Bo tak ciężko jest patrzeć na kogoś, kto w ramionach trzyma wszystko o czym ty zawsze marzyłeś...
|
|
 |
|
Ciągle jesteś. Rozumiesz? Ciągle. Cokolwiek robisz, gdziekolwiek i z kimkolwiek jesteś to zawsze jesteś jednocześnie ze mną, w moim sercu. Zastanawiałeś się kiedyś o ile prostsze byłoby życie gdyby nie dzieliło nas aż tyle? Gdybyśmy mieli siebie na wyciągnięcie ręki, bez żadnych oporów i setek granic? Mogłoby być tak niesamowicie idealnie, gdybyś był teraz tutaj, ze mną, nie tylko mentalnie. Mogłabym nawet kłócić się z Tobą o to, że wracam za późno do domu, albo o to, że znów nie poszedłeś do szkoły. Mogłabym zapłacić naprawdę wysoką cenę za pewność Twojej obecności. Wbrew pozorom nie potrafię się na Ciebie złościć i ciągle robić Ci na złość. Wbrew wszystkiemu ciągle jesteś dla mnie kimś ważnym, najważniejszym.
|
|
 |
|
Sypiesz sól na świeże rany, które jeszcze krwawią. Blizny, które nie chcę się zagoić, z każdym dniem bolą coraz bardziej. Bolą jak Twoja obojętność, jak wspomnienie o przeszłości, która wciąż jest o krok przede mną. I kiedy tylko chce postawić lewą nogę tuż po postawieniu prawej, to stoisz mi na drodze. Ten sam, z uśmiechem rozpieradalającym cały system, z ulubionym fullcapem i jak zwykle odwiązanymi butami. I o te sznurówki się potknęliśmy, stojąc w tym marnym punkcie, gdzieś pomiędzy przyszłością, a przeszłością. Siedzę gdzieś wieczorem na ławce w pustym parku i krztuszę się wpomnieniami, jedna myśl przetacza się w mojej głowie, jedno pytanie. Jak długo jeszcze dam radę oddychać bez powietrza, które zabrałeś odchodząc. Patrzę na księżyc, który jest obrzydliwie samotny, patrzę na niego i widzę w nim siebie. Samotną pośród oceanu ludzi, pośród setek tysięcy dusz, które każdego dnia, tak jak ja, walczą o ostatni oddech.
|
|
 |
|
MOC ENERGIA AMFETAMINA! :D
|
|
 |
|
"Nie potrzebujesz nowego telefonu, kolejnej pracy, kolejnego zgonu na melo, nie potrzebna Ci piątka, nowe ubranie czy lans na mieście. Ty potrzebujesz drugiej osoby przy której zgubisz godziny, miesiące i lata. Osoby, do której Twoje serce będzie biegło, a świat był jak zaraz po zejściu z karuzeli. Potrzebujesz miłości od człowieka z idealnymi dla Ciebie wadami. I choćby miał ich pełno, choćby powtarzali, że to błąd, to będzie on Twoim ulubionym błędem, który ciągle będzie Ci towarzyszył jak ulubiona piosenka"
|
|
|
|