 |
|
Stał się częścią mojego życia, mojego serca, mojego świata, moich słów, moich gestów, moich snów moich marzeń, moich planów.
|
|
 |
|
Nie należę do domatorek, lubię smak adrenaliny i życie w ciągłym biegu. Nie lubię stagnacji i chyba boję się jej, dlatego w moim życiu raz jest lepiej, raz gorzej, ale nigdy stabilnie, choć ta paranoja i sinusoida jest piękna. Co jeszcze: nienawidzę schematów i stereotypów, które potrafią być krzywdzące i nie oddają prawdy o człowieku. Ciągle mnie gdzieś gna, łapię okazję i chyba podróżuję trochę autostopem przez to życie, licząc na farta i na to, że ładne oczy i inteligencja mogą zapewnić sukces, choć to spryt i cwaniactwo są najkrótszą drogą do fortuny. Bywam cyniczna, pewna siebie, potrafię złamać serce i nazywasz mnie silną kobietą, nawet, gdy leżę w łóżku chora. Wiem, że lubisz patrzeć na mnie, gdy śpię i jestem wyjątkowo bezbronna, a ty wdychasz zapach moich włosów i dotykasz mojego ciała. Jesteś jedynym mężczyzną, przy którym nie wstydzę się okazać słabości. Czasem się na siebie wkurzamy - to fakt, ale kiedy mnie przytulasz, zdaję sobie sprawę, że łączy nas Miłość. Przez duże M.
|
|
 |
|
Nigdy nie jest tak, że miłość jest dana raz na zawsze. Owszem, może być prawdziwa, co wcale nie oznacza, że będzie trwała. Żyjemy w czasach, w których społeczeństwo jest nastawione na zminimalizowanie cierpienia, stąd strach przed zaangażowaniem się. "Na zawsze" nigdy nie jest dane razem z miłością. Trzeba je sobie wypracować. Sama miłość nie wystarcza. Konieczna jest umiejętność pokonywania kryzysów, które są nieuniknione nawet w dobrych związkach. Ale nie masz się, czym martwić. Po pokonaniu najgorszych chwil zawsze pojawiają te najlepsze, a ludzie są dojrzalsi o przeżyte doświadczenia i potrafią się nimi cieszyć jeszcze bardziej.
|
|
 |
|
Lech nie zdechł i ma się zdrów. Poznańscy zawodnicy udowodnili, że jednak stać ich na zagranie dobrego spotkania. Starali się od początku meczu. Cóż, po porażce w Szczecinie musieli pokazać, że jednak nie są ciotami i potrafią zapierdalać po zwycięstwo. Gostomski był na posterunku i po raz kolejny podobała się jego gra, Teodorczyk trochę pudłował, ale w końcu strzelił piękną bramkę, Pawłowski - brawo za celne trafienia!, choć aplauz należy się także młodziakom: Karolowi Linettemu i Dawidowi Kownackiemu, którzy wspólnymi siłami zrobili kapitalną akcję, zakończoną celnym strzałem. Jestem dumna z tego, że kibicuję właśnie tej drużynie. A hejterom, którzy wróżyli Lechowi kolejną porażkę, mogę tylko powiedzieć: cztery do zera, Kolejorz żegna frajera. Spotkanie spotkaniu nierówne, a przegrana bitwa nie oznacza jeszcze przegranej wojny. Jest jeszcze nadzieja, że mistrzostwo trafi do nas, a dopóki walczysz, masz szansę na zwycięstwo.
|
|
 |
|
"Boimy się wszyscy i bez wyjątku.[...]
Wchodząc w miłość, boimy się, że ją stracimy, trwając w niej boimy się, że to nie to, albo że nic w życiu już nas innego nie spotka. Nie mając miłości boimy się, że nigdy jej już nie znajdziemy."
|
|
 |
|
Cz.2 Z dnia na dzień staje się coraz większym wyzwaniem, któremu ostatnio nie potrafię podołać. Tak bardzo brakuje mi jego ciepłych słów, poczucia, że jestem ważna. Kiedyś nie do końca rozumiałam jak to możliwe, że człowiek może czuć się bardziej samotny przy kimś na kim zależy, niż sam ze sobą. Teraz już to rozumiem, poczułam. Wczoraj, pomimo tego, że On był obok, pomyślałam, że lepiej, gdyby go w tym momencie nie było, żeby wstał i pojechał, bo nie miałam już dłużej siły udawać jak żałośnie i samotnie się czuję przez całą tą sytuację. Chwilę potem, pojawiła się jednak myśl, że chcę, aby został, że nie mogę dopuścić, aby wyszedł tak samo jak dokładnie rok temu, bo wtedy bardzo długo już nie wracał. Za długo. A tym razem, przecież mógłby już nigdy nie pojawić się w moich drzwiach. Nigdy. Boję się do tego dopuścić. / he.is.my.hope
|
|
 |
|
Cz.1 Jestem zmęczona, tak naprawdę zmęczona, zmęczona psychicznie. Sporo we mnie teraz smutku, mało chęci do tego wszystkiego, pomimo, że cała przyroda budzi się właśnie do życia. Może nie jest tak źle jak było rok temu o tej porze, ale dobrze też tak nie wygląda. Coraz mniej wytrzymuję, znoszę. Coraz częściej można mnie zranić jednym słowem, gestem. Coraz częściej czuję się samotna. Bardziej nawet przy ludziach, niż wtedy kiedy jestem całkiem sama. Coraz częściej czuję się samotna przy nim. Potrafi mnie poruszyć jedno Jego zdanie, które czasami zostało wypowiedziane przez niego nieumyślnie. Coraz częściej nie potrafię ukryć przed nim łez, które mimowolnie cisną się do oczu. Nie mogę wtedy powiedzieć, co mnie gnębi, bo nie wolno mi o tym mówić, ani jemu o tym wiedzieć. Nie chcę przecież żeby pewne słowa go przestraszyły, bądź zniechęciły. Jednak duszenie w sobie tego wszystkiego- ogromu emocji, ale również trzymanie pewnej pustki w sobie jest strasznie trudne.
|
|
 |
|
Bo musisz zrozumieć, że nie wszyscy umieją posługiwać się sercem. Nie doceniają, dopóki nie stracą. Czasami nie warto stawać na głowie dla drugiej osoby, jeśli ona i tak nie widzi Twojego wysiłku. Wiesz, jeśli do tej pory starałeś się robić wszystko, żeby było dobrze, to przestań. Czasami cisza jest wymowniejsza niż słowa. Ludzie zauważą Twoją nieobecność w miejscu, gdzie zawsze na nich czekałeś. Zauważą, że jest Cię coraz mniej, że się poddajesz, że wolisz machnąć ręką niż naprawiać. Czasami żeby ktoś mógł Cię docenić, musisz pozwolić mu Cię stracić. Odsuń się, daj mu wolną scenę, jego akt./esperer
|
|
|
|