 |
|
Siedzę samotnie na zimnym betonie,
a serce powolnie zamienia się w stal.
Nie wiem czy jeszcze potrafię kochać i
może dlatego właśnie zostałem sam...
|
|
 |
|
I jeśli mam czelność Ciebie prosić, to tylko dlatego,
Że za Ciebie mógłbym nosić każdy ciężar.
|
|
 |
|
Do kamieni naszych serc płacz
Obudź w nich żar nim sięgniemy dna
|
|
 |
|
Mówili nie raz: "Nie wierz w romantyczne baśnie"
Lecz my naprawdę czuliśmy, że mamy szansę
Życie jest twarde, teraz za każdy nasz dzień
płać i płacz, płać i płacz, płać i płacz
|
|
 |
|
czas usiłuje się cofnąć
Rozpętaliśmy żywioły, nie uciszą ich skowytu
te dwa słowa, które straciły swą moc, bo
zwątpiliśmy w nas, nie wiem jak to mogło stać się
|
|
 |
|
Ty
opuszczasz wzrok, ze smutkiem patrzysz na ulice
W słońcu zachodu nasze cienie tworzą jeden
Ale powoli w zmierzchu giną ich zarysy
Zapada ciemność, pod wezbranym i nabrzmiałym niebem
|
|
 |
|
Płacę bezlitosną cenę, za pewność,
że będziesz ze mną nawet gdy firmament zacznie pękać
|
|
 |
|
zbiera się na deszcz z Twoich oczu
Podchodzą Ci do gardła słowa, które zburzą to co
Budowałem mocą swoich rąk tylko po to
by uśmiech zadomowił się na Twoich ustach
|
|
 |
|
Sekret szczęścia, a przynajmniej spokoju, leży w tym, żeby wyeliminować romantyczną miłość z życia, bo to ona sprawia, że człowiek cierpi. Tak żyje się spokojniej i lepiej się bawi, zapewniam cię.
|
|
 |
|
' nie żebym coś snuł , ale kiedy ślub czy coś . ? '
|
|
 |
|
Zniknij, zgiń, przepadnij. / slonbogiem
|
|
 |
|
To, że dzieli nas wspólna przeszłość nie oznacza, że muszę mieć z Tobą jakikolwiek kontakt. / slonbogiem
|
|
|
|