 |
|
życie, które zamienia mi w bajkę. Jego uśmiech. codzienna 15.15 i 16.16. paranoja.
|
|
 |
|
kumpela poszła po piłkę do siatki, podczas kiedy ja niezdarnie poprawiałam czapkę mikołaja na głowie. podszedł i dzieliła nas już tylko odległość moich dłoni, które trzymałam na wysokości brzucha. - a ja, dostanę coś od Ciebie? - posłał mi uśmiech. - a co byś chciał? - mruknęłam zaczepnie, a zanim się zorientowałam złapał mnie za ręce ściskając lekko. - dużo. dużo bym chciał. - odparł puszczając mnie z uścisku i wracając do rozgrzewki. znów przywrócił mi mętlik w głowie, znów przyprawił o palpitację serca.
|
|
 |
|
mikołaj nie potrzebował listu, poczytał mi w myślach. stary, dzięki za Niego, ej.
|
|
 |
|
przez zaufaniem Mu powstrzymywała mnie tylko wizja popełnienia błędu. wyobrażenie o tym, że kiedy ja dam Mu swoje serce, On bezpruderyjnie je zniszczy. w tej niewinnej obawie niechcący zamknęłam miłości drzwi przed nosem. potem już jej nie było.
|
|
 |
|
po tych dwóch latach, skrupulatnie sklejana konstrukcja w końcu zaczyna przedstawiać coś sensownego. i chyba brakuje mi już tylko jednego elementu - Twojego serca.
|
|
 |
|
po Jego odejściu musiałam wszystko pozmieniać. pościel, bo po nocach budził mnie Jego zapach i złudzenie, że jest obok. numer telefonu, zważywszy na to, iż drżałam na każdą wiadomość, choć w większości treść zawierała jedynie kolejną promocję. wystrój pokoju, zmieniając maskotki i przesuszone róże od Niego, na zapachowe świeczki oraz nową lampkę. zaczęłam używać innego żelu pod prysznic, jeść inne płatki na śniadanie. rzadziej słuchałam rapu, bo gdzieś na licznych krążkach mieściły się te nasze kawałki. rano przed lustrem wymalowywałam uśmiech. wymieniłam serce - gdy odszedł, upadło.
|
|
 |
|
W pewnym momencie małe problemy zaczynają rosnąć i robią się duże i poważne. Przybierają kształt góry na którą musisz się wspiąć. Swój rozrost rozpoczynają w nieodpowiednim czasie. Przygniatają cię do samej ziemi , a ty próbujesz to wszystko udźwignąć. Każdy poranek rozpoczynasz biciem się z myślami i zakańczasz go kładąc się do łóżka. Nie zawsze tak bywa. Często wieczorami osiągają niezwykłą moc odwlekając sen w czasie. Gorzkie łzy spływają ci po twarzy. Ciemne chmury kłębią się nad twoja głową bez żadnych oznak promieni słońca. Ukojenie przynosi ci wysiłek fizyczny, użalenie się na moblo i zwinięcie pod ciepłym kocem , nikt ani nic więcej.
|
|
 |
|
Chyba najbardziej boli rozczarowanie. Naiwne i zbyt szybkie zaufanie drugiej osobie. Najpierw opowiadasz o swoim życiu . Mówisz rzeczy, o których słyszało niewiele osób. Pokrzepiony ' szczerym ' uśmiechem zagłębiasz się w to jeszcze bardziej. Usidlony w kłamstwie wierzysz w zrozumienie. Potem nagle wszystko okazuje się jedną wielką nie prawdą. Dociera do ciebie, że ludzie uwielbiają brać ale nic dawać od siebie. Bo po co ? Przecież własne dobro jest najważniejsze. A ty tak naiwnie za każdym razem , w każdej chwili starałeś się pomóc..
|
|
 |
|
To dobrze gdy ludzie się kłócą, to znaczy że im na sobie zależy, że próbują coś zmienić. Nie ma związków bez kłótni, jeśli są to przepełnione obojętnością , a obojętność to brak uczuć.|
|
|
 |
|
W zasadzie chciałabym żebyś mnie potrzebował, wiesz? |
|
|
 |
|
Jest na świecie pewna osoba , która pomoże ci każdej chwili. Wyciągnie w twoją stronę dłoń, gdy będziesz na samym dnie . Razem z tobą będzie kroczyć po stromej górze problemów. Będzie ocierać twoje łzy bólu własnym rękawem.Cierpliwe i ze spokojem wysłucha twoich narzekań i opowiadań połączonych ze spazmatycznym oddechem.Znasz tą osobę.Idealnie. Bo jesteś nią ty, i nikt inny nie jest w stanie lepiej ci pomóc.
|
|
|
|