Gdzieś między ustami a brzegiem kieliszka. Gdzieś między sztucznymi uśmiechami w stronę aparatu. Gdzieś między upływającymi minutami kolejnej bezsennej nocy. Jestem ja.
To tylko krok, by pomyśleć i się cofnąć, zatrzymać w gardle słowo, które może kogoś dotknąć. Czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku, bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze, niż spokój.