 |
|
Wchłania nas czas, ludzkość dąży do spełnienia
Właściwie od kedy Ziemia niesie tutaj brzemię Ziemian
Bez zastanowienia, znowu wspiera wzorzec struty
Ile w ludziach jest schorzeń, gdy chcą czuć smak waluty
Żeby jak dziecka smoczek ciućkać cudze fiuty
Drogi na skróty, człowiek opluty i skuty, człowiek
Który wciąż wierzy, że drugie życie kupi, nie bądź głupi
|
|
 |
|
Bo tylko twoje jest to i to jest w tym piękne
Możesz mieć swoje szczęście idąc przez park za rękę
Albo dławić się codziennie innym chujem w gębie
Mi to obojętne, to twoje życie idzesz swoim torem
Ludzie zależnie od woli stawiają się przed wyborem
Futro z norek, albo plastikowy worek
I to jest kurwa chore, to uciekanie w skrajność
Marność nad marnościami, wszystko marność...
|
|
 |
|
stawiasz krzyżyk na cały świat i wszystko na nim.
|
|
 |
|
odzyskam to wszystko. Kawałek po kawałku
|
|
 |
|
zamykam oczy. nie chcę widzieć, nie chcę czuć.
|
|
 |
|
widzę nas i czas,
który zatrzymał się w miejscu
|
|
 |
|
Znienawidź nienawiść, naucz się kochać
|
|
 |
|
przecież w tych oczach była miłość. nie kłam więc, że wygasła.
|
|
 |
|
-mamo, dolej mi zupy ! -słuchaj.. to, że sypiam z twoim ojcem nie znaczy, że masz mówić do mnie 'mamo'. -no a jak mam mówić? -normalnie : Andrzej !
|
|
 |
|
może nie zasługuję na to, by mnie kochać.. bo cały czas widzisz skurwysyństwo w moich oczach
|
|
|
|