 |
|
26 grudnia, był 2000 rok i dlatego nienawidzę drugiego dnia Świąt.
|
|
 |
|
Teraz się zastanawiam, czemu na mnie trafiło? I przeżyłem to wszystko, co się Tobie nie śniło
|
|
 |
|
Czemu dane mi było stanąć w środku tragedii? Nie słuchałem, gdy ziomek mówił: "tylko nie przegnij"
|
|
 |
|
Tak fatalnie się stało, że poszedłem tamtędy . Czemu ciągle potykam się o te same błędy?
|
|
 |
|
Czemu znowu samotnie muszę iść przez to życie? Czemu jedna przegrana przekreśla tysiąc zwycięstw?
|
|
 |
|
Bez szans na szczęście widzę tylko złe scenariusze,
Przez to wszystko czuję się jak psychol zaraz kogoś uduszę,
Wybiegam z domu z kuchennym nożem w ręku,
Zabijam pierwszą ofiarę bez bólu i lęku...
|
|
 |
|
Chciałam tylko abyś był szczęśliwy.. myślałam że chcesz tego samego dla mnie.
|
|
 |
|
Skoro pijemy za błędy... to Twoje zdrowie, skarbie.
|
|
 |
|
Wciąż marzę, że kiedyś trafię na Ciebie i przytulisz mnie jak nigdy dotąd,
Wciąż chcę żebyś była, żebyś była wciąż obok,
Więc słucham serca i ono mi podpowiada,
Chcę mieć tylko Ciebie, z Tobą wiem co to odwaga...
|
|
 |
|
Stoję na deszczu całkiem sam,
Nie wiem co zrobić bo nie wiele mam,
Dusza jest pusta, a serce zimne,
Wiem jedno, dzisiaj zginę.
|
|
 |
|
Stoję nad przepaścią 100 metów w dół,
Myślę by skoczyć, bo przeraża mnie już ból,
Odwracam się od niej, stoję do niej plecami,
Wychylam się do tyłu lecę tam gdzie umarli.
|
|
 |
|
Gdybym miala wrocic w przeszlosc to sorry ale odpadam, Bo nie chce o tym myslec a tym bardziej o tym gadac
|
|
|
|