 |
|
patrz na to trzeźwo i nie miej złudzeń. /PiH
|
|
 |
|
Nie potrzeba mi już więcej wrogów
Za wiele czasu poszło na marne
Kiedy patrzę teraz na to bardziej z boku
Widzę, że to było czasem gówno warte
|
|
 |
|
sezon na budzenie pieszczotą słońca i wodne szaleństwo, uważam za otwarty!
|
|
 |
|
chciałbyś wszystko mieć jak na wyciągnięcie ręki, lecz nic nie ma od razu nawet jeśli zapał wielki.
|
|
 |
|
Okrutnie czuję się, licząc grzechy, własnej arogancji..
|
|
 |
|
Szukam w prostych oczach klasy, co obdarzą mnie siłą.
W tych oczach pełnych pasji, stalował bym miłość
|
|
 |
|
autorytet poległ, upadli idole gdzieś przy wódce za stołem
|
|
 |
|
Nie ważne co myślisz i czy mi wierzysz, jestem dla Ciebie dla siebie bym już nie żył.
|
|
 |
|
siedzieliśmy razem na dachu przez noc, która wydawała się wiecznością. brakowało nam tchu podczas rozmowy, tak byliśmy nienapojeni sobą nawzajem. nazywałam gwiazdy Twoim imieniem a Ty nieudolnie brałeś mnie na barana, żeby ułatwić mi ich dotknięcie i sprawić, żebym była bliżej nieba, które zawsze starałeś mi się uchylić. Ty tego nie potrzebowałeś, twierdząc że to ja jestem Twoim niebem. teraz siedzę tu sama. znowu nie mogę złapać oddechu, ale nie jest to spowodowane nadmiarem słów. najbardziej bolesne jest to, że nie mogę spojrzeć w niebo. nawet nie wiesz jakie trapiące jest siedzenie z zamkniętymi oczami. przecież obiecałam sobie, że już więcej na Ciebie nie spojrzę. przecież w każdej z tych pieprzonych gwiazd jesteś Ty.
|
|
 |
|
kocham skurwysynów, którzy potrafią wylać wiadro wody na moją jedyną odpaloną zapałkę, którą nieusilnie starałam się wskrzesić przez tak długi okres czasu po czym mają problem, że zgasła.
|
|
 |
|
kiedyś najlepiej nam się rozmawiało milcząc. teraz milczymy bo najgorzej jest nam rozmawiać.
|
|
 |
|
unieś się ze mną, zostaw codzienność, porzuć obawy, bezsilność i wstyd. tego poziomu, na którym jesteś, tego poziomu nie widzą dziś ci, którzy będą mówić, a na pewno będą mówić. zostań ponad zasięgiem ich słów. wielkich słów, ale pełnych obłudy. /W.E.N.A.
|
|
|
|