 |
|
zostawił ją, dziewczynę, która bez niego umierała.
|
|
 |
|
W końcu się poddajesz. Nie walczysz, nie krzyczysz, nie płaczesz. Patrzysz obojętnym wzrokiem na to co Cię otacza i nie potrafisz już zrozumieć o co było to zamieszanie. Nie interesuję Cię już czy ktoś odejdzie albo czy może zranić. Zgadzasz się na wszystko. Umarłaś, sama przyznaj.
|
|
 |
|
Należę do tej grupy ludzi, którzy pomimo uśmiechu na twarzy czują się źle.
|
|
 |
|
Stało się, kurwa. Znów za bardzo się przywiązałam. Tak, że rozrywa mnie tęsknota. Miałam być twarda, a uległam. Będę cierpieć.
|
|
 |
|
Ran przybywa. Jedne nie nadążają się goić, a już pojawiają się nowe.
|
|
 |
|
To moja dobra, nieodłączna znajoma - autodestrukcja./ Zeus
|
|
 |
|
to cię przeraża? to pomyśl sobie, że i tak najgłębsze blizny to te, których nie widać na zewnątrz.
|
|
 |
|
sam moment ranienia nie zadaje bólu. bolą gojące się potem rany.
|
|
 |
|
A więc tak pachnie koniec naszego związku... /esperer
|
|
 |
|
Zimny wiatr rozwiewa ślad po niespełnionych marzeniach gdzieś tam głęboko na dnie mojego zmarzniętego serca, a ja nie umiem znaleźć w sobie światła, nawet w świetle dnia./ Zeus
|
|
 |
|
to takie banalne, tanie i przesłodzone, że zakochałam się w Twoim uśmiechu
|
|
 |
|
staram się ukryć to najlepiej jak mogę. uśmiecham się, żartuję, żyję, z pozoru, normalnie. czasami tylko nucę sobie w myślach smutne kawałki, czasami oczy zaszklą się od łez i często trzeba potem ukradkiem je ocierać z policzków. czasami za mocno zacisnę pieści i wbijam sobie paznokcie w dłoń. czasami zbyt długo przyglądam się Tobie, czasem za mocno przygryzę wargę. ale to nie boli, wiesz, ból fizyczny to nic w porównaniu z tym, co dzieje się w mojej psychice.
|
|
|
|