 |
|
nie wierzyłam w przeznaczenie. cały ciąg wydarzeń, wszystkie kontuzje, mniejsze czy większe, dały mi jednak czas wstrzymania. z prawdopodobieństwem wstrząsu mózgu, hamowałam jedynie łzy, będące połączeniem bezsilności i irytacji. leżałam w łóżku, a głowa nie wytrzymywała czytania. rozmyślenia, analizowanie wszystkiego i jakiś obcy głos, który uświadomił mi, iż w całym tym braku czasu, pomyliłam w życiu zakręty.
|
|
 |
|
potrzebowałam tego kubła zimnej wody. jakiegoś plaska w twarz, który uświadomi mi, co robię. tej szczerości i wyrzucenia mi podłych posunięć, które zaczęły znajdować się na porządku dziennym w moim zachowaniu. i ruszyło mnie tam, w okolicach mostka - a jednak serce spełnia trochę ważniejszą rolę, niż umożliwianie egzystencji. mając przed sobą tak rzeczywistą perspektywę stracenia tego wszystkiego, z zaciśniętym gardłem przyjmowałam w końcu informację, że w pojedynkę nie dam rady w życiu. nie bez niej.
|
|
 |
|
i nagle wszystko zaczęło tracić sens.
Bezradność zawładnęła sercem.
Światełko nadziei zgasło.
|
|
 |
|
o wygląda jak gdybyś odchodził. I jeśli tak jest na prawdę
to ja nie chcę o tym wiedzieć
|
|
 |
|
A gdy powiedział mi, że chce spróbować z inną, że ją kocha, poczułam się szczęśliwa i spokojna, bo już wiedziałam naczym stoję. Zrozumiałam , że zakończyło się to czekanie przed zaśnięciem na sms'aktóry i tak nie nadchodził, że skończyły się smutki i niepokoje kiedy go niebyło, kiedy się nie odzywał.
To wszystko.
|
|
 |
|
A kiedy przyjdzie taki moment,
że kąciki naszych ust ponownie stynką się ze sobą,
proszę wyszepcz, że nadal kochasz.
|
|
 |
|
Więc nie zapomnij oddychać dzisiejszej nocy,
Dzisiejsza noc jest ostatnią, by się pożegnać.
Żegnaj...
|
|
 |
|
Myślę, że nikt nie mógłby być lepszy od niego
|
|
 |
|
Kocham Cię jak stąd do księżyca
|
|
 |
|
Działasz na mnie, jak dobrego rapu brzmienie.
|
|
 |
|
Nie złamiesz mnie Boże,
to, że jest źle nie oznacza końca,
choć wiem, że ucieszyłbyś się
z Naszej porażki.
|
|
 |
|
Kiedyś gdy mnie przytulał,
myślałam, że już nigdy nie puści.
|
|
|
|