 |
|
Prawda jest taka, ze ludzie maja pewna wspaniała cechę. Zmieniają się.
|
|
 |
|
kogoś ewidentnie mi brakuje. i znowu, kurwa, muszę okłamać samą siebie, że nie o Ciebie tu chodzi. / irresolute
|
|
 |
|
Nienawidziłam poranków. Przypominały, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami. Nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż nieodwzajemniona tęsknota. To nawet gorsze niż nieodwzajemniona miłość.
|
|
 |
|
Życie jest skomplikowane i dzięki temu takie interesujące. A mimo to czasami najprostsze przyjemności są najbardziej satysfakcynujące. I czasami najtrudniej odpowiedzieć na najbardziej oczywiste pytania. / malinowanikim.
|
|
 |
|
Bywają tacy ludzie, przy których czas nie istnieje. Bywają takie dni, na które czekasz obgryzając paznokcie z niecierpliwości. Bywają takie chwile, które zamykasz w słoiku po dżemie. Bywają takie słowa, które zapisujesz na kartkach. Bywają takie rozmowy, które pamiętasz do końca życia. Ale bywają takie momenty, w których siedzisz na zimnej podłodze, wpatrując się tępo w ścianę. Zalewasz się krokodylimi łzami, jedząc czekoladowe lody. Jedyne co siedzi w Twojej głowie, to dlaczego Cię zawiódł?
|
|
 |
|
Masz ją traktować jak prawdziwą księżniczkę, bo tak się składa, że trafiła Ci się kobieta ideał. Gdybym miał szczęscie i to mnie trafiła by sie taka kobieta to codziennie dawałbym jej kwiaty, ale nie jakieś przypadkowe ok? Najbardziej lubi orchidee, białe i śniadanie do łóżka - sześć toreb białych tostów z masłem po obu stronach bez skórki. I byłbym jej ramieniem, w ktory mogłabym płakać i najlepszym przyjacielem. I spędzać całe dnie zastanawiając się, jak mogę ją rozśmieszyc, bo nikt sie nie śmieje tak pięknie jak ona.
|
|
 |
|
kiedyś umówiliśmy się na spotkanie w deszczowe, pochmurne popołudnie. tradycyjnie zapomniałam wziąć parasolki. kiedy mnie zobaczyłeś, całą zmokniętą i rozmazaną, uśmiechnąłeś się tak, jak lubiłam najbardziej. powiedziałeś, że ładnie wyglądam. odebrałam to jako kiepski żart, ironię. odwróciłam się wtedy na pięcie i szybkim krokiem szłam przed siebie. Ty pobiegłeś za mną. gdy byłeś już na tyle blisko, że mogłam Cię usłyszeć, powiedziałeś, że kochałbyś mnie nawet, gdybym była cała w błocie. i gdybym miała jedno oko. nie musiałam się odwracać, żeby zobaczyć, czy się uśmiechasz. czułam to w powietrzu. na tym polegała Twoja zajebistość.
|
|
 |
|
nie wiem, czy to ja jestem, aż tak głupia, czy to życie, aż tak skomplikowane.
|
|
 |
|
za bardzo Cie kocham, żeby spać w nocy.
|
|
 |
|
jak już będę u Ciebie na pierwszym miejscu, to powiedz.
|
|
 |
|
- Boisz się czasem, że mnie stracisz? - Za każdym razem, gdy jesteś poza zasięgiem mojego wzroku.
|
|
 |
|
była naiwna, jak mała dziewczynka. wierzyła, że słuchawki w uszach i muzyka, na full, zagłuszą jej myśli, wspomnienia, przegapione szanse, wyrzuty sumienia i całą resztę. / abstracion
|
|
|
|