 |
|
martwiłam się, nieraz zastanawiałam się czy u Niego wszystko gra, niekiedy już miałam włączone okienko rozmowy z Nim. ale zawsze rezygnowałam, bo ta chora duma, honor po tym co zrobił. i nagle pojawia się po niewytłumaczonej nieobecności na ostatniej godzinie, mija mnie z tym znajomym uśmiechem, który rozbija mimowolnie od środka, wita się. unoszę delikatnie kąciki ust, bełkoczę ciche 'hej', staram się postępować powoli, tak, żebym nie zauważył jak się cieszę na Jego widok, jednak od środka uświadamiam sobie, że tęskniłam. cholernie mocno tęskniłam.
|
|
 |
|
-dziecko! ty się tniesz! -nie mamo, ja tylko maluje moje uczucia na skórze..
|
|
 |
|
kochał mnie za tą niepoprawność.
|
|
 |
|
przeglądałam listę dostępnych osób, przeczytałam każdy z opisów, doszłam do końca. sekundę później rzuciło mi się w oczy, że On był tam między nimi wszystkimi, a ja nawet nie zwróciłam na to uwagi. i niby pojawiła się jakaś iskierka nadziei, że zapominam, ale z drugiej strony poczułam się podle wypisując Go od tak ze swojego życia.
|
|
 |
|
nie żebym płakała przez ciebie, ta co ty.
|
|
 |
|
wciągasz do płuc bucha za buchem, zapijasz to kolejnymi piwami. uruchamia Ci się faza, śmiejesz się z byle czego, zasypiasz mimowolnie zaraz po powrocie do domu. rano budzisz się na kacu, z ostrymi zawrotami głowy i mdłościami, a tam w środku coś kuje. przeliczyłaś się chcąc utopić uczucia w procentach. potrafią pływać.
|
|
 |
|
świadomość, że biały puch właśnie przykrywa swoją kołderką wszystkie kolory wiosny, zakrywa żółte mlecze, zieloną trawę, różowe stokrotki. będzie biało. i czysto. będziemy mogli pomalować to od nowa, wiesz? po naszemu. to jakiś pozytyw.
|
|
 |
|
moje serce kochające Cię mimo wszystko plus Twoje pałające do mnie nienawiścią. jeden plus minus jeden - jeden minus jeden. zero. dowód na to, że osobno jesteśmy kimś, razem nie znaczymy nic, zupełnie nic.
|
|
 |
|
- łap! - krzyknęłam rzucając Mu piłkę. roześmiałam się na widok tego jak niezdarnie lokuje ją w dłoniach. - lecę z chłopakami. - dorzuciłam zmierzając za grupką kumpli ciągle komentujących akcje z treningu. - musisz już? chciałem pogadać. - zagadnął mnie. w sumie czemu nie. zrzuciłam torbę i usiadłam na boisku. chwilę potem znalazł się naprzeciwko. - o czym chciałeś pogadać? - zaczął coś nieskładnie mieszać, w końcu rezygnując z wyjaśnień zbliżył się do mnie prawie całując. odepchnęłam Go w ostatniej chwili, a sekundę później byłam przy drzwiach. - nigdy więcej tego nie rób. - poprosiłam naciskając na klamkę. musiał pozostać kumplem. kręcił mnie, ale pamiętałam o jednym - przyjaciółce kochającej Go ponad wszystko, a lojalność zawsze ceniłam sobie wysoko.
|
|
 |
|
dobra, jest sukinsynem. skurwielem, który traktuje dziewczynę jak zabawkę, jedną z wielu, który zmienia ją co jakiś czas na nową, aby nie popaść w chorą rutynę. kretynem wpadającym w coraz to nowsze uzależnienia - wóda, hera, koka. pod hasłem 'przyjaciel' trzyma osobę, która zapożyczy Mu działkę kiedy będzie na głodzie. miłością darzy narkotyki. nie uznaje czegoś takiego jak 'rodzina', matka i ojciec są Mu zupełnie obcymi osobami. jednak jest też człowiekiem dzięki któremu byłam przez pewien czas szczęśliwa. do cna możliwości.
|
|
 |
|
boje się. nie wiem czy mogę oddychać- boje się, że wyczuje zapach twoich perfum. nie wiem czy mogę patrzeć- boję się, że zobaczę twoją twarz. nie wiem czy mogę słuchać- boje się, że usłyszę twój głos.
|
|
 |
|
śnieg, niemiecki, On, On, On, geografia, narzekanie mamy, On, On, historia, On, krzyk taty, bla bla bla, On, On, On, On. także no.
|
|
|
|