 |
Już do końca tak być musi, już w tym życiu się nie zgubię.
|
|
 |
'Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy mam przejść jeszcze raz?'
|
|
 |
Najbardziej bolą te najmniejsze szczegóły, związane z nim, które powracają po tak długim czasie. Zapach jego perfum na kimś innym. Moje stare drewniane łóżko, które tata niedawno wyciągnął z piwnicy, na którym napisał, że będzie mnie zawsze kochał. Moja blizna na ręce, po tym, jak kiedyś oboje spadliśmy z domku drewnianego. Te skojarzenie, gdy ktoś takim samym sposobem jak on dotyka mnie po biodrach.. To boli najbardziej.
|
|
 |
Dużo ludzi nie lubi mnie, bo jestem zbyt szczera. Być może zbyt szybko przychodzi mi ocena innych, ale wolę powiedzieć szmacie w twarz, że jest szmatą, a słowo 'kocham' nie przychodzi mi łatwo. Jednak nie zmienię się, mówienie coś o kimś za jego plecami, jest jak nie mówienie niczego.
|
|
 |
'Mogę być ćpunem, jeśli Ty będziesz narkotykiem.
|
|
 |
patrzyłam na niego z boku. widziałam tą maskę przylegającą do jego twarzy. ten teatr w którym występował oraz całą publikę. jego wytrenowany uśmiech, głos. obserwował mnie kątem oka z bólem w źrenicach, bo wiedział już, że nie ma odwrotu, że widzę-rany, które oszpeciły całą duszę, cierpienie, brak sensu, kumulujący się niesmak do życia.
|
|
 |
jakiś tydzień temu "ja w siatkówce jestem oburęczny, ale wolę na lewą, więc przeważnie wystawiaj mi na lewą, czasem na prawą"; dzisiaj - o matko, wystawiłaś mi na prawą! - miało być czasem na prawą! - ale to nie był ten czas / jak Go ogarnę, będę mistrzem.
|
|
 |
te wszystkie rozstania nie musiały kończyć się bezsennością, otulaniem kołdrą, gdy drżało całe ciało i przygryzaniem wargi, by milczeć, nie krzyczeć z bólu. nieporozumienia nie musiały oznaczać zerwanych znajomości. nie powinny popłynąć łzy w tak wielu momentach, kiedy wystarczyło odwrócić się, nie dyskutować. ścieraliśmy sobie serca, upadając. zapominaliśmy, że potknięcie nie musi mieć następstwa w upadku.
|
|
 |
wsypywanie płatków do miski ciepłego mleka z ledwo co otwartymi oczami. włóczenie się niczym zombie do łazienki z czekoladowymi resztkami pomiędzy jedynkami. zero myśli o tym, że może warto byłoby wyprostować włosy czy zrobić choć lekki makijaż. byle co i plażówka. pościeranie się, pocięcie, powybijanie niektórych części ciała, plus ciągły uśmiech. prysznic i powrót na piasek, by wrócić późnym wieczorem i paść wprost do łóżka. mimo przeciągającego się niemiłosiernie roku szkolnego, wakacjami pachnie!
|
|
 |
to tu czuć. wszędzie, począwszy od stóp, skończywszy na opuszkach palców u rąk. to przeszywa każdy włos, każdy mięsień, serce pompuje to wraz z krwią. ta tęsknota i jej namacalne ślady. otulanie się kołdrą, które ani trochę nie ogrzewa, swędzenie w klatce piersiowej i ten niesmak z każdym zaczerpniętym do płuc oddechem.
|
|
|
|