 |
|
Odchodzę od spraw mniej istotnych, chcę iść do moich celów, bez problemów.
Moje blizny są zamknięte, a ja chcę znowu kochać.
Po prostu muszę zobaczyć nowy krajobraz, nowe miejsca gdzie wezmę głęboki oddech i nabiorę siły nie tylko fizycznej. Oczyszczę swoją głowę od zbędnych myśli.
Po prostu muszę oddychać i uciec.
Każdy marzy, jak ja.
|
|
 |
|
Nie chce znowu tylko myśleć i mówić o zmianie, chce działać. Nie na miesiąc czy dwa, chce długotrwałej zmiany, chcę akceptować samą siebie.
|
|
 |
|
Żyjemy tutaj, a za najbardziej stromym zboczem góry czeka na Nas coś wymarzonego, musimy wdrapać się na sam szczyt, gdzie weźmiemy głęboki wdech, a w płucach pojawi się powietrze, którego nigdy wcześniej nie czuliśmy.
|
|
 |
|
Szybko leci ten czas, nieustannie zapierdziela do przodu, ludzie się starzeją, chorują, odchodzą, rodzą się nowy mały człowiek, nie mamy na to wszystko wpływu, ważne jest, aby być w tym, a nie stać obok i się patrzyć jak wszystko ucieka nam jak piasek przez palce. Może nie mamy takiego szczęścia jak inni, może idziemy pod górkę w za ciasnych butach, wcześniej czy później będziemy wyczerpani. Niekiedy warto wyrzucić coś co sprawia ból, poczuć się wolnym i wejść na drogę, która będzie idealna na nas.
|
|
 |
|
Niech szara i deszczowa pogoda nie zniechęca Nas do działania. Niech nadchodząca jesień i zima nie wywoła u Nas chandry przez którą zamkniemy się w czterech ścianach.
|
|
 |
|
Rozkwitałam latem. A teraz gnije w nadmiarze jesiennego deszczu. Zamarzne na koniec w chłodzie białego śniegu i żaden promień słońca mnie nie ocali.|k.f.y
|
|
 |
|
Jesien nie jest odpowiednia pora na zaczynanie od nowa. Boje sie. Co jesli i tak znajde tam wszystko przed czym chce uciec? Jesli powietrze na Woli nie bedzie pachnialo jak tutaj? Jesli idac ulicami Warszawy zgubie sie i nie bede w stanie znalezc drogi do domu?A co jesli na Krakowskim Przedmiesciu spotkam wszystko, czego sie boje i nie bedzie tam nikogo, kto zlapie mnie za reke?|k.f.y
|
|
 |
|
Piłam kawę i paliłam papierosy z róznymi ludzmi. Zazwyczaj w zależności od człowieka smakowały inaczej. Czasami w ogole, gdy osobnik ten był daleki od mojego świata. W letnie wieczory z przyjaciółmi papierosy smakowały beztroską, a poranna kawa dnia nastepnego była zawsze błoga. Przy rozmowach o zyciu smakowały powaznie. Mój ulubiony smak, bo powazna bywam nazbyt często. Ukojeniem smakowały przy nerwach przeplatane tabletkami na uspokojenie o zapachu ziołowej apteczki. Gdy odchodziła moja pierwsza miłość, której teraz uważac za „pierwsza”, a tym bardziej „miłość” wcale nie chce, zostawiła przy mojej kawie trzy papierosy do towarzystwa łzom. Przyznam te smakowały gorzko i słodko jednoczesnie, a kawa była obojętna, jak nigdy. Moja druga miłość, a raczej rzekłabym- zauroczenie, z pociągająca mnie wówczas brutalnością odsuwało mnie od tych czynności, by posiąść moją wyłączną uwagę. Ten smak ujawniał się dopiero po czasie, lecz zdecydowanie był jednym z najlepszych.|k.f.y
|
|
 |
|
Ostatnie dwa tygodnie wakacji i mój wyczekany urlop. Teraz słońce, herbata,, koc, ogród i coś nowego- książka. Rozwijajmy się, odpoczywamy, bawmy się i uśmiechajmy dużo uśmiechajmy.
|
|
 |
|
Ostatnio jestem pełna optymizmu. Wszystko w naszym życiu przychodzi falami- złe i dobrze zdarzenia. Taka życiowa sinusoida do której musimy się przyzwyczaić. Zauważyłam, że bezsensu jest marudzić na temat rzeczy, na które mamy wpływ- wystarczy zacząć działać.
|
|
 |
|
Obojętność w nas, tłumi cały strach. Patrzę w stronę gwiazd, widzę siebie tam. Niebo, piekło, ja gdzieś pomiędzy sam...
|
|
|
|