Wielkie wkurwienie, w gębie straszny niesmak. Wiem że robię źle, ale nie potrafię przestać. Wiem że to nie koniec bo jestem gamoniem. Który uzależnił się od rurek z tytoniem. Lubie palić pety i właśnie to mnie gubi. Kurwa mac pierdolone szlugi.
Generalnie musimy coś ustalić. Ja nie chce się żalić, po prostu lubie palić. Ale w końcu chciałabym rzucić te pety. Czasem sie udaje ale wracam niestety.
W sobote impreza więc będzie alko lane. Wytrzymać bez petów naprawdę przejebane. Wiadomo do browara papieros niezbędny. Tak samo do wódki ziom jestem przeklęta. Choćbym się starała i tak będę jarała.
Najgorsze że pali prawie cała moja wiara.
Minęło tyle czasu już nie kreci mnie jaranie, zapalę więc jednego nic się przecież nie stanie. Mimo że to lajty ale się wydają mocne. Doszedłam do połowy a na głowie helikopter.