 |
|
Auta, piski, dziwki na maskach, szampan, używki, dla wszystkich Metaxa. Can-cannabis, klaskaj, licealistki szansa na miss miasta i finalistki
|
|
 |
|
wiem, że muszę unieść, by słuchać tej melodii,
krzyku samotnych serc, rzuconych na chodnik.
Byłem taki głodny uniesień, doznań, uczuć,
że dziś ktoś moje serce musi podnosić z bruku.
Mówią: pokutuj, gdy nienawiść odżyła,
z liną na krtani, lub żyletką na żyłach,
życie to chwila, więc biegniemy ku niej,
a ty znajdziesz mnie w tym biegu, bo to rozumiesz.
|
|
 |
|
Marzy, bo ma czym, marzy, ma o kim, nie patrząc na boki darzy ją sobą, po czym razem w obłoki stawiają kroki te pamiątkowe błyski, wszędobylskie wodotryski mrożące uczucia listki, dwojga bliskich ponad wszystkim
|
|
 |
|
Wiem gdzie jest zapisany mój los, wykwitły z bólu marzenia jak dziecka.
I ciągle stamtąd dobiega mój głos pełen prostego pragnienia szczęścia.
Wciąż chcę pokonać niemoc wobec świata, który łamie mi palce.
Jego bezinteresowną przemoc, która uczyniła mnie kaleką na starcie.
|
|
 |
|
Nie jesteś Bogiem, uświadom to sobie. Nie ma krzty boskości w Tobie.
|
|
 |
|
Czyściec, terror, czołgi obracają łby o 3.6.0 stopni, wzgórza mają oczy, nie ukryjesz się, to bombing, jesteś bezradny jak pociągi. Żenujący jak 2 na szynach, tak nawijam jak karabin i jestem jak kałach w ręku araba, nic nie przeszkadza mi by rapapapap robić, warto być gotowym na wszystko, na celowniku punkt G życia - sex pistols
|
|
 |
|
rap zrodził nas w idealne połączenie. jesteśmy jak truskawka z bitą śmietaną.
|
|
 |
|
Może coś do Ciebie, kochana. Znów zbliża się ten dzień, który tak bardzo lubisz. Tak bardzo lubisz psuć miałam na myśli. Po raz kolejny Ci się to udało. Już po raz 17. Zawsze zjebiesz, a najbardziej zjebałaś 17 lat temu, kochana. 29 lipca 1995 - najbardziej zjebałaś w tym dniu, dniu moich urodzin, kochana mamo... [ foryou17 ]
|
|
 |
|
I przychodzą takie momenty, gdy
zastanawiam się nad tym ile razy
odrzuciłam szczęście i miłość ze
strachu i chorej dumy.
|
|
 |
|
Mam wszystko czego potrzebuję
- powietrze i czyste kartki
papieru. Lubię rano wstać, nie
wiedząc co się zdarzy, kogo
spotkam, gdzie mnie rzuci los.
Człowiek nigdy nie wie jaka
przyjdzie karta, trzeba brać życie
takim, jakie jest. Sprawić, by liczył
się każdy dzień.
|
|
|
|