 |
|
miałem Cię, nie bałem się, że opuścisz mnie - to Twój geniusz
Twoje słodkie usta szeptały głupstwa, krzyczałem do lustra
|
|
 |
|
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył i złapać najlepszą z wszystkich chwil
|
|
 |
|
Nie wiem czemu ale wtedy kiedy wieki temu Cię poznałem,
zakochałem się w oka mgnieniu, brałem Cię jak chciałem
|
|
 |
|
od zera do bohatera możesz mi nie dowierzać
nie raz mówię co chcę i niczego mi nie żal
|
|
 |
|
Słyszę szum odległych wspomnień, gdy me ślępczą nieprzytomnie
po mnie tak depczą niezłomnie, nim się zakleszczą nic tu po mnie spadam
|
|
 |
|
Chciałabym móc cofnąć czas i przeżyć te kilka chwil jeszcze raz,
nie zmieniać nic i znowu nie wiedzieć co może z tego być
|
|
 |
|
Tak jestem pieprzoną zazdrośnicą ale to dlatego że tyle dla mnie znaczysz.
|
|
 |
|
Łapałeś za rękę i trzymałeś jak szczęście. Dziś nawet nie wiem czy pamiętasz kim jestem...
|
|
 |
|
Szok, panika, rozpacz i co tam jeszcze
bo beztroskie życie wzięło ją w kleszcze.
|
|
 |
|
Któregoś dnia nadzieja jak świeczka zgasła,
w gabinecie z kulką w głowie go znalazła.
|
|
 |
|
Kolejna odsłona, kolejna życia scena
ona wierna żona znanego biznesmena.
|
|
 |
|
Wpadł w wódę, przepił resztę majątku
zaczęło mu brakować zdrowego rozsądku.
|
|
|
|