 |
|
Serce romantyczki, psychika skurwiela.
|
|
 |
|
Miłość – najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija Cię zarówno wtedy, gdy Cię spotka, jak i wtedy, kiedy Cię omija. Ale to niedokładnie tak. To skazujący i skazany. To kat i ostrze. I ułaskawienie w ostatnich chwilach. Głęboki oddech, spojrzenie w niebo i westchnienie: dzięki ci, Boże. Miłość – zabije Cię i jednocześnie Cię ocali. — Lauren Oliver; chyba lepiej tego opisać się nie da ♥
|
|
 |
|
Powiedz, że jest dobrze, a zaraz się wszystko spierdoli./esperer
|
|
 |
|
Chcę w to brnąć i chuj. Najwyżej jako staruszka będę opowiadać,że ktoś sponiewierał moje serce jak szmatę./esperer
|
|
 |
|
Mam ochotę rozwalić łeb o krawężnik każdej dziuni,która patrzy na niego tak jak drapieżca na zdobycz. Zupełnie zapominają, że już dawno przegrały, bo to ja jestem jego "małym zbokiem". /esperer
|
|
 |
|
Tylko on jest na tyle pojebany, aby wejść do mojej klasy w środku lekcji, popatrzyć na mnie, uśmiechnąć się i wyjść jak gdyby nigdy nic, bez słowa wyjaśnień. Może i mnie zranił, może cholernie przez niego cierpiałam, ale potrafi wywołać najpiękniejszy uśmiech na mojej twarzy./esperer
|
|
 |
|
Miłość, która nie boli, nie istnieje.
|
|
 |
|
Już raz mnie zranił i znam tą pustkę,którą po sobie pozostawia. Znam już smak łez po jego odejściu, pamiętam te puste dni i krzyk tłumiony do poduszki. Nie zapomnę drżenia rąk, opadających kącików ust i tego ciągłego uczucia jakby ktoś rysował mi gwoździem po sercu. Dobrze wiem jak to jest,a mimo wszystko znowu pozwalam mu się do mnie zbliżyć, chociaż wiem czym ryzykuję. Tego się właśnie boję, że jeśli pierdolnie nam po raz drugi, to mogę już teraz opisać swoje cierpienie./esperer
|
|
 |
|
Wtedy kiedy dla Ciebie będzie dobrze, dla mnie będzie już za późno./esperer
|
|
 |
|
Widzisz, niestety moja uczucia nic sobie nie robią z tej Twojej obojętności i jakoś nie chcą zmaleć./esperer
|
|
 |
|
a gdy tęsknię za Tobą tak bardzo bardzo, to wtedy robię to, co mi o Tobie przypomina. mówisz że to głupie? spójrz. zapalam zapachową świeczkę, którą zapalałam w zimowe wieczory. gdy już jej zapach się rozniesie po pokoju, gaszę światło, a zapalam tylko małą lampkę. przypomina mi to lampki choinkowe, które niezdarnie umieszczaliśmy razem na drzewku w moim pokoju. potem biorę do ręki prawie pusty flakon perfum, które dostałam na święta, i których używałam całą zimę. wącham dozownik i zamykam oczy. wyobrażam sobie, że znowu stoimy w naszym miejscu, opatuleni niczym eskimosi, i mocno przytuleni, grzejąc się nawzajem. uśmiecham się, bo na samo wspomnienie, czuję ciepło przy sercu. nadal myślisz, że to głupie? chcę wspominać te dobre chwile spędzone z Tobą, a o tych złych lepiej zapomnijmy, co?
|
|
|
|