 |
|
- mogę być winna grosika.?
- za ten grosz mogę umyć 15 talerzy
|
|
 |
|
Słodząc życie nie mieszaj zbyt często.
|
|
 |
|
delikatnie podniósł mnie i posadził na kuchennym stole. jego czekoladowe tęczówki mieniły się wszystkimi kolorami tęczy, śmiały się. zaprezentował ząbki, swój firmowy, flirciarski uśmiech, nie miałam jak ugiąć kolan, przecież siedziałam. pocałował mnie delikatnie, poczułam lekki dotyk na prawym policzku, cudowne głaskanie. motylki zawirowały, serce waliło, jak by miało wyskoczyć. odsunęłam go od siebie, nie spodziewał się tego. spojrzałam, trochę z dystansu. -'kocham Cię'-wyszeptałam-'i będę, już na zawsze.'
|
|
 |
|
jestem jak drzewo. nie olbrzymie, a takie, które da radę jakoś przesadzić. jest z tym wielki kłopot, ale jednak jest to wykonalne. jutro zaczynam żyć od nowa, obawiam się tego bardziej niż trzy lata temu. wtedy byłam dzieckiem, dziś młodą kobietą. nowa szkoła, nowi znajomi, nowe otoczenie. przyjaciele Ci sami. On ten sam. kłopoty? prawdopodobnie takie jak w gimnazjum. tłum zawistnych dziewcząt próbujących zrobić mi krzywdę, za to, że zbieram najlepsze kąski. tyle, że dziś mam na to wszystko wyjebane, bo ambicje kierują mnie ku gwiazdom, a przyszłość planuję z jednym mężczyzną, nie potrzebni mi inni.
|
|
 |
|
więc posłuchaj mnie teraz i zaufaj moim słowom,
że najpiękniejsze są chwile te spędzone z Tobą.
|
|
 |
|
nie umiem zapomnieć, za to nienawiść przychodzi mi z łatwością.
|
|
 |
|
czas zabijmy, mimo że goi rany.
|
|
 |
|
staram sie kurwa, staram - wiec docen to idioto!
|
|
 |
|
mają wszystko czego dusza zapragnie, prócz duszy.
|
|
 |
|
najpierw my otwieramy wódkę, później wódka otwiera nas.
|
|
 |
|
wole nawet nie myśleć jaka jest prawda.
|
|
|
|