 |
|
Wszystko, co robisz w życiu, jest nieważne, ale ważne jest, abyś to robił. / Twój na zawsze
|
|
 |
|
Nie tym razem słońce, nie tym razem. / good_luck
|
|
 |
|
Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało.
Wielkie sprawy głupią miłością. / Krzysztof Kamil Baczyński
|
|
 |
|
każde wspomnienie ma swoją piosenkę.
|
|
 |
|
3# Ostatnia || Wyszedłem z radiowozu i uderzyłem policjanta w twarz, po czym biłem go dopóki mnie nie odciągnęłaś i powiedziałaś, że mnie nie chcesz znać. Pęknołem, uciekłaś wołałem Cię, dopóki nie przyjechał 2 radiowóz i mnie zaatakowali. Dalej to się tylko obudziłem u Ciebie w domu i powiedziałaś mi, że byłem tak pijany, że mnie przygarnęłaś. / good_luck
|
|
 |
|
2# Trafiłaś w okno, słyszałem tylko trzask rozbijającej się szyby po czym w okno wyszedł pan w średnim wieku, trzymając telefon przy uchu i podając adres, jakieś 5 minut po zdarzeniu przyjechała policja, wyczuła odemnie alkohol więc mnie przetrzepała, znalazła lufke, 1gram i paczke fajek siedząc w radiowozie, policjant pyta się Ciebie kto rzucił butelką, odpowiadasz ty, po czym policjant prowadzący Cię do samochodu, chwycił Cię za tyłek, nie mogłem na to pozwolić...... / good_luck
|
|
 |
|
1# Kiedy dostałem od Ciebie wiadomość, że masz innego coś we mnie pękło, z niedowierzaniem czytałem tego smsa, poszedłem do sklepu, kupiłem 0,5 litra wódki i poszedłem na ławkę i zanurzając wargi w gorzkim smaku czułem czyiś oddech na karku, to byłaś Ty, spojrzałem na Ciebie, a ty się uśmiechnęłaś i powiedziałaś, wiem, że jestem zimną suką, ale nie marnuj sobie życia i zdrowia przez kogoś takiego jak ja, wzięła mi z ręki butelkę i rzuciła w blok..... / good_luck
|
|
 |
|
Mówisz, że jesteś tym kogo szukam, ale czy ja szukam bólu? / good_luck
|
|
 |
|
Czasami wystarczy słowo, aby pojawił się uśmiech. Twoje słowa to jedynie smutek i płacz, gnij. / good_luck
|
|
 |
|
jesień to taki czas na to, żeby się wyspać.
|
|
 |
|
CZĘŚĆ IV# "Policjanci przybiegli do chłopaka udzielając mu pierwszej pomocy, ja szybko zadzwoniłam na karetke, przyjechała po 5 minutach, zabrali nas do szpitala, pierwsze określenia były, że ma połamane kończyny i kilka żeber, ostateczne, że trzeba wykonać operacje. Przyjechali jego rodzice, oskarżając mnie o jego obrażenia nie zamartwiałam się nimi tylko nim. Czekałam na niego pierwszą godzine, nic. drugą godzine nic. trzecią godzine nic. dopiero po piątek godzinie wyszedł lekarz. Zabrał rodziców na słowo. Byłam cała poddenerwowana, rodzice zapłakani przychodzą do mnie z najgorszą wieścią, Chłopak zmarł" - historie dokończyła była dziewczyna chłopaka.
|
|
|
|