 |
|
Miłość rodzi się w spojrzeniu, ale dojrzewa w uśmiechu, tym uśmiechu, którym porozumiewacie się bez słów,
a który oboje tak dobrze rozumiecie, który mówi: jestem tu z Tobą.. i zawsze będę.
|
|
 |
|
Pomyślała; już nigdy się z nim nie spotkam, zniszczyłam wszystko.Podeszła do okna, wyciągnęła rękę ku szybie. Przetarła zapłakane oczy. Zobaczyła go siedzącego na ławce przed jej blokiem. Patrzył w jej okno. Natychmiastowo zbiegła na dół. Biegła ile sił w nogach. Była coraz bliżej. Rzuciła mu się na szyję, przytulając jak najmocniej. - Już myślałam, że mnie nienawidzisz, i że nigdy się nie zobaczymy. - Ciiicho! Jak mogłaś tak pomyśleć ? - odpowiedział. - Wiesz, kocham Cię.
|
|
 |
|
JESTEM - jedni mnie za to kochają, drudzy nienawidzą.
|
|
 |
|
Przeszło Ci z Bieberem , z Bednarkiem to i z nim Ci przejdzie.
|
|
 |
|
doceniamy gdy tracimy i sprzed oczu nam coś znika , dzisiejsza kartka , może być ostatnią z pamiętnika .
|
|
 |
|
Chciałabym , żeby mnie pokochał. Ale tak całą. Razem z moimi narzekaniami na życie. Razem z moim głupkowatym śmiechem. Pomimo mojego obłędu. Pokochał.
|
|
 |
|
Każdy człowiek jest inny, ale czuje to samo.
|
|
 |
|
To takie cudowne. Siedzieć z Tobą na tej starej i zimnej jak cholera ławce a i tak odczuwać niesamowity komfort i ciepło. ;)
|
|
 |
|
Niektóre wydarzenia sprawiają, że tracę wiarę w siebie. Na czole pojawia się niedobór magnezu, policzki przestają być rumiane, najlepsza piosenka wieje kiczem.Zamykam się wtedy najczęściej w łazience. Odkręcam wodę i tępo patrzę w zalatujący chlorem wir. Pralka przypomina trochę moją głowę. Moje dwa tysiące durnych pomysłów, dwa tysiące chwil smutku, dwa tysiące banalnych gestów czułości, które tak dobrze pamiętam. Siedząc i machając nogami marzę o końcu świata. O czymś, co sprawi, że tępy wir zamieni się w szczęście.
|
|
 |
|
Nie muszę używać siły. Słowami ranię jak nikt.
|
|
 |
|
- dlaczego wy nie jesteście razem? - dobrze, że zdążyłam usiąść na krzesełku, bo prawie bym upadła słysząc to pytanie koleżanki z ławki. - o czym ty mówisz ? - wybuchnęłam śmiechem. no o tym, żebyście razem byli. pasujecie przecież do siebie. - odpowiedziała nadzwyczaj szeroko się uśmiechając. - ciągle widzę was razem, kłócicie się co dnia, godzicie się milion razy na godzinę, cały czas droczycie i wgl. - zamrugałam kilka razy, bo nie mogłam przez chwilę do siebie dojść. - o nie nieee.. przecież my tylko tak.. jak kumple. - uszczypnęła mnie w biodro śmiejąc się jeszcze głośniej. - jasne jasne. ja to widzę. wszyscy to widzą. macie być ze sobą i już. - rozbawiła mnie tym ostatnim zdaniem. - słuchaj.. z logicznego punktu widzenia nie pasujemy do siebie.. rozum by mi na to nie pozwoli. - w tym samym momencie zawołał mnie z drugiego końca klasy i kazał coś złapać. w ręce wpadł mi od niego kapselek tymbarka z napisem "patrz sercem."
|
|
|
|