 |
|
- uśmiechnij się. - polecił muskając opuszką palca mój policzek. zagryzłam dolną wargę spuszczając wzrok. nie chciałam, żeby patrzył, nie tak wnikliwie obserwując każdą łzę napływającą do moich oczu. - nie wiedziałam gdzie jesteś. - wymamrotałam cicho zaciskając dłoń na Jego nadgarstku. - nie wiedziałam co się z Tobą dzieje, jak sobie radzisz i czy a nuż mnie nie potrzebujesz. czy wciąż palisz, czy grzejesz jak dawniej. nie wiedziałam nic... a wiłam się z bólu, co noc. niewiedza boli najbardziej... - skierowałam wolną rękę do tylnej kieszeni Jego jeansów i po kształtach rozpoznałam paczkę fajek. - wciąż palisz. - szepnęłam przełykając ślinę, żeby chwilę później znów spojrzeć w Jego źrenice. - i wciąż masz tamto spojrzenie. puste. - dodałam, i nie chcąc przedłużać tej chwili ukryłam twarz w Jego bluzie wtykając nos w zagłębienie obojczyka. - słyszę, jak bije Ci serce. przynajmniej wiem, że żyjesz. - mocniej zabiło Mu serce.
|
|
 |
|
przyjaciółka taka prawdziwa? że kim jest tak, więc to ona jedyna z całej gromady ludzi wie co tak naprawdę teraz przechodzisz mimo wszystko że oszukujesz wszystkich innych dookoła. \ ms.inlove
|
|
 |
|
czemu te najważniejsze słowa są tak trudne w wypowiedzeniu. \ ms.inlove
|
|
 |
|
kocham cię, zawsze cię kochałam i zawsze będę. \ ms.inlove
|
|
 |
|
nie potrzebuje żadnego alkoholu żeby mi tak zwanie odwalało. wystarczy być w dobrym towarzystwie i mieć podobnie zryte banie. tak mnie to wystarczy. \ ms.inlove
|
|
 |
|
upragniona sobota już jutro. od przyjazdu w końcu mam okazję się porządnie wyspać. gwarantowane leżenie w łóżku do południa. \ ms.inlove
|
|
 |
|
' miłość od pierwszego włożenia, znaczy spojrzenia.' \ ms.inlove
|
|
 |
|
wszystkie melanże razem, wspólne smażenie naleśników, wypijanie kubków przepełnionych kakao, picie za swoje zdrowie, kłótnie, którą część łóżka biorę ja, którą On, a następnie sprzeczki o kołdrę - nic takiego, a dawało mi świadomość, że jest przy mnie. dziś? kocha Ją. już nie całuje mnie w czoło na pożegnanie, i nie zapewnia, że jestem najważniejsza. finito. ogranicza nasze kontakty do kilkunastu minut rozmowy, nie pali się do spotkań. na lajcie, poznał kogoś, kto jest Jego oczkiem w głowie, a mi pozostaje cieszyć się Jego szczęściem - z tym, że cierpię. cierpię tak, jakbym utraciła cząstkę siebie. cząstkę, która miała być wieczna i na zawsze, jedną z najważniejszych.
|
|
 |
|
rutynowe wejście kumpeli po dzwonku i podsumowanie znajomego: sezon rozpoczęty.
|
|
 |
|
'zerrwiemy z Niej tą kiecę' podczas rozkminy o anglistce i bezcenny wzrok gościa od infy, który właśnie stał nad nami. patrząc na dzisiejszy dzień, zapowiada się wyjebany rok.
|
|
 |
|
chyba nareszcie zaczynam to wszystko rozumieć . odzyskuje siłę i podejmuje się walki , która wiem że nie będzie łatwa , ale dam radę . muszę. muszę przecież nauczyć się żyć bez kogoś , kto nie jest wart nawet jednego mojego spojrzenia .
|
|
 |
|
wyjść i nie wrócić kurwa . pójść na dworzec , położyć się na torach i czekać na wybawicielski pociąg . mieć wyjebane na wszystko i na wszystkich . na tych , którzy mają czelność nazywać się naszymi przyjaciółmi . spierdolić z tego świata . ziemia osuwa mi się spod nóg , rozumiesz ? ! jebana bezradność ..
|
|
|
|