 |
|
dlaczego czasem przychodzą te dni, gdzie łzy lecą momentalnie same, bez powodu? dlaczego potrafię pomóc komuś, a sobie w ogóle? dlaczego? / moje.
|
|
 |
|
w miłość nie wierzę, ale wszystko się kręci wokół niej.
|
|
 |
|
Ja nie kocham ideałów, kocham ludzi którzy mnie niszczą. Którzy namawiają do grzechu i uczą jak umierać. Którzy prowadzą mnie w zakazane miejsca i dają gorzkie cukierki. Tacy ludzie mają obłąkane spojrzenie, żyją krótko, ale intensywnie. Ludzie ze skażoną psychiką, psychopaci. Ideałem nie są ci którzy powodują że czuję się bezpieczna, są to ludzie którzy wzbudzają we mnie strach. Którzy mówią o wolności a tak naprawdę nigdy jej nie zaznali. Żyjący na przekór, wytyczający nowe ścieżki.
|
|
 |
|
nigdy nie dowiesz się jak czuje się kobieta, która płaczę w poduszkę, która tęskni i choruje, która najbardziej w świecie pragnie by pokochał ją ten kretyn.
|
|
 |
|
Mówią, że sztuką jest wybaczać, według mnie sztuką jest ponownie zaufać.
|
|
 |
|
często dopadają mnie obrazy z tamtego dnia i ta jedna myśl, że oddałabym wszystko by zmienić bieg wydarzeń
|
|
 |
|
Chciałam być Twoim małym planem na przyszłość. Drobną kobietą, którą wielbiłbyś nad życie. Oczkiem w głowie, któremu zawsze zapewniałbyś bezpieczeństwo. Głodnym człowiekiem, któremu co chwilę musiałbyś przynosić jedzenie. Czasem wściekłą osobą, którą potrząsnąłbyś mocno za ramiona i szepnął 'Wyluzuj, i tak Cię kocham'. Chciałam żyć z Tobą wiecznie i każdego dnia móc kochać Cię bardziej.
|
|
 |
|
myślałam, że mogę mu zaufać. myślałam, że jego słowa są szczere i prawdziwe. myślałam, że gdy zamknie mnie w swoich ramionach ból emanujący w moim ciele; od stóp do głów, i od serca po duszę zniknie. myślałam, że gdy wpije swoje usta w moje nie będę pragnęła już żadnych innych. myślałam, że gdy powierzę mu swoje małe, żałosne serduszko będzie się nim opiekował i o nie dbał. i nie pomyliłam się. każdego dnia, każdej minuty, każdej sekundy przekonywałam się o tym. myślałam, że jeśli jego głos stał się dla mnie ważniejszy niż tlen - prędzej czy później umrę z jego własnych rąk. przecież tak jest.. przecież w życiu co chwilę się coś pieprzy. coś się niszczy, coś boli, coś piecze, coś drapie, coś rozrywa nas na strzępy, ktoś ciągle podkłada na, kłody pod nogi, ale nie. nie tym razem. nie on. nie mi. miłość bywa zgubna, ale to największy skarb świata. /happylove
|
|
 |
|
kiedyś było prościej. była woda zamiast wódki. paluszki zamiast papierosów. były zabawy w rodzinę, w sklep, czy restaurację. każdy mógł zostać lekarzem albo dyrektorem jakiejś firmy. byliśmy perfekcyjnymi piosenkarzami. porozumiewaliśmy się bez komórek i internetu. a berek był jedną z ulubionych zabaw. dawniej świat wydawał się być łatwiejszy. bez bólu pękającego serca, tęsknoty i nadziei na lepsze jutro.
|
|
 |
|
ważna nieustanna dobra wiara
|
|
 |
|
krew ścieka po rękach i krzepnie na ubraniu
|
|
|
|