 |
|
Wyruszę, pomimo tego, że zmoknę
Złapię te kilka kropel
A martwić będę się potem
|
|
 |
|
Złapię te kilka kropel
Może to dobrze mi zrobi
Gdy wszystko wychodzi bokiem
Świat staje się tylko widokiem z okien
|
|
 |
|
Nie ma mnie, zastąp mnie na ten temat
Wchodzę w betonowy las, oddalam się od was
Mam teraz czas, spokojnie opadam do dna
|
|
 |
|
Każda chwila mija miliony lat.
|
|
 |
|
Czasami muszę się przejść, po prostu
Zejść gdzieś z trasy
Wejść tam, gdzie mnie jeszcze nie było
Na wczasy pójść, puścić play
Uwolnić się od wszystkich myśli
|
|
 |
|
nie opieraj się, wiem ze miliony myśli masz też.
|
|
 |
|
setki kłamstw, lekki lans miliony myśli,
wpadam w trans, składam je jak egoiści,
chodź nie jestem sam, często bywamy lekkomyślni,
ja nadal trwam, to moi ludzie reszta to statyści,
|
|
 |
|
Walka wciąż się toczy tylko o sam szczyt
Dziś każdy pedzi, nie widzi w koło nic
|
|
 |
|
Pociąg życia nie zatrzyma się
Chociaż tego pragniesz chociaż tego chcesz
|
|
 |
|
ja i ziom z gwiazd, robimy, jedziesz,
zrobimy Cię tak, że chyba Cię pojebie.
|
|
 |
|
nawet przez chwilę nie myśl o tym , że mógłbyś ugasić to ciało
|
|
 |
|
to prawda kochanie, boję się że coś się stanie
mi albo mojej mamie, to nie porwanie
i to nie bajer, chodźmy zanim przyjdzie ten frajer
|
|
|
|