 |
|
wracając wieczorem do domu witałam z ulgą łóżko i wylewałam w poduszkę łzy zmieszane z tuszem do rzęs. tłumiony krzyk i kłucie w piersi. zasypiałam nie przebierając się w luźną koszulkę, robiącą wtenczas za piżamę. ze snu wyrywały mnie koszmary, a może rzeczywistość - bo przecież nie było Go już. na zmianę kochałam i nienawidziłam. wyolbrzymiałam Jego cudowność, a minutę później przypisywałam Mu najgorsze przymiotniki. zwyczajnie moje serce w chaotyczny, pełen bólu sposób zaczynało rozumieć, że odszedł tamtego dnia. całując lekko w czoło, definitywnie się pożegnał.
|
|
 |
|
Skoro myślisz, że mam tak zajebiście to spoko - możemy się zamienić. Oddam Ci swoje buty, przejdź w nich parę metrów i powiedz mi później, czy nadal mam tak fajnie. Ciekawe czy udźwigniesz fakt moich problemów, czy nie ugniesz się pod sytuacją z przed kilku lat, czy przetrwasz każde załamanie, każdą kłótnię, każdą chwilę gdy traci się sens istnienia,zniesiesz ogromną tęsknote. Wtedy możemy porozmawiać na temat dotyczący tego, czy nadal twierdzisz iż moje życie jest usłane różami ale powiem Ci jedno, już teraz. przetrwasz, przetrwasz bo masz Go.
|
|
 |
|
Że niby to uczucie wróciło? nie, ono nigdy nie minęło.
|
|
 |
|
kiedyś tamtego lata, strasznie pana kochałam.
|
|
 |
|
Zawiodłeś, na całej linii.
|
|
 |
|
z planów na przyszłość możesz mnie wykreślić .
|
|
 |
|
na wszystko przyjdzie czas, na wszystko będzie ta odpowiednia chwila.
|
|
 |
|
'będzie istniał zawsze, pożerając każdą moją myśl - a moje serce na wieczność pozostanie w jego rękach'
|
|
 |
|
Nie ma tego dobrego co by się zjebać nie mogło.
|
|
 |
|
Daj spokój z przeprosinami. Oboje wiemy jak lubisz mnie ranić.
|
|
 |
|
Kiedy się śmiejesz , cały świat śmieje się z Tobą . Kiedy płaczesz , płaczesz sama .
|
|
 |
|
a ja uwielbiam to , że znów chyba potrafimy się dogadać .
|
|
|
|