 |
|
Każdy ma gorszy dzień, ale jak mam sobie poradzić z faktem, że każdy dzień mnie niszczy? Żaden nie różni się od poprzedniego. Cierpienie i tęsknota grają główne role, łzy pojawiają się w późniejszym akcie. A chęci do życia zniknęły. Tak samo szybko jak przyszły, tak samo szybko odeszły. Wiesz ile Cię łączy z wodą, która wypływa z mych oczu? Też chciałabym zapomnieć o łzach jak i o Tobie. Też chciałabym wyrzucić je z planu mojego dnia. Też chciałabym by dały mi spokój, bym mogła się od nich uwolnić. A jednak uwzięły się na mnie, nie dają spokoju. / kinia-96
|
|
 |
|
Lepiej być nieszczęśliwą samotnie, niż nieszczęśliwą z kimś innym.
|
|
 |
|
W życiu zawsze masz dwa wyjścia - albo walczyć o swoje, albo patrzeć jak przestaję być Twoje.
|
|
 |
|
Nie wiem gdzie zmierza ten świat, ale chyba to już nie mój kierunek. / Zeus
|
|
 |
|
Chce odrobiny szczęścia, by ukoić ból.
|
|
 |
|
Spójrz mi prosto w oczy, a zobaczysz, jak w środku umieram.
|
|
 |
|
Znowu chodzę cichymi uliczkami Warszawy, miasto jeszcze śpi, ale my zawsze się wyróżnialiśmy. Nagle wszystko wraca, świat się kręci, w brzuchu czuję motylki. Znowu jesteś obok. Trzymasz mnie za rękę, prowadzisz do Naszego miejsca. Znowu szepczesz mi do ucha, że jestem najważniejsza. Co chwilę zmieniając te słowa na 'kocham Cię'. I tak na zmianę wyznajesz mi swoje uczucia, a ja znowu czuję się szczęśliwa. Spotykamy ludzi starszych, może mało szczęśliwych, trochę samotnych i znowu obiecujemy sobie wieczność. Obiecujemy sobie, że razem się zestarzejemy. Idziemy dalej mijamy porannych ptaszków i witamy razem nowy dzień. Całujesz mnie tłumacząc, że to musi być najlepiej rozpoczęty dzień. I tak codziennie powtarzasz. I codziennie świat jest piękniejszy. Czekaj coś nie pasuję. Puszczasz moją dłoń i nie łapiesz nigdy więcej. Motylki opuszczają mój brzuch i nie wracają. Świat się nie kręci, świat zatrzymuje się. Znowu jest szary. Kurwa to znowu wyobraźnia sobie ze mnie żartuje. / kinia-96
|
|
 |
|
Myśli w mojej głowie poruszają się teraz szybciej niż ruch na Marszałkowskiej. Zgromadziło się wiele spraw do przemyślenia, są jak podania o pracę młodych ludzi, którzy marzą o posadzie w wielkiej korporacji. Jest Ich zbyt wiele, teczki spadają z biurek, a ambitni nie dostają odzewu. Zaś na mojej trasie stworzył się korek, zbyt wiele spraw odkładałam na potem. I jest stłuczka. Błahostki specjalnie wjechały w problemy, które miały być rozwiązane na wczoraj. A jednak i te mniej ważne rzeczy trzeba przemyśleć, specjalnie spowodowały wypadek by zwrócić na siebie uwagę. Moje powieki robią się ciężki, idealnie wczuły się w role karetki, chcą mnie ratować. Chcą ratować mnie snem. Tyle, że sen tu już i tak nie pomoże. W nocy w koszmarach przychodzą jak takie śmieci, które zaległy się w koszu, bo nikt nie opróżniał kubła od roku. Muszę wyjść i wyrzucić wszystko do zsypu. Muszę zrobić porządek na autostradzie myśli. Muszę zacząć żyć, a nie tylko udawać, że mam nad wszystkim kontrolę. / kinia-96
|
|
 |
|
Po raz kolejny byłam zbyt słaba. Byłam zbyt słaba aby uchronić się przed następną dawką cierpienia z jego strony.
|
|
 |
|
Śmiałam się przez pół dnia. Czy uwierzyłbyś, że w nocy chciałam popełnić samobójstwo?
|
|
 |
|
Każdy wie jak boli upadek, ile łez kosztuje miłość, jak dobija samotność i ilu sił potrzeba by żyć.
|
|
|
|