 |
|
To nie był zwykły dzień, to było coś dużo więcej, coś co zapamiętam na zawsze, coś co spowodowalo wielką zmianę w mojej codzienności. Było mi tak dobrze, gdy złapał mnie za ręke i nie puszczał, czułam sie jak księżniczka, oddalając usta od Jego a ten głuptas w zamian za to zaczął mnie łaskotać i muskać moją szyję. Tego potrzebowałam. Gdy wtulił sie we mnie jak małe dziecko poczułam jak silna jestem i że muszę robić wszystko, żeby za jakiś czać mieć już 100% pewności, że jestem Jego i że nadal będzie przyciągał mnie tak blisko, prosił o buziaka i patrzył tak samo jak wczoraj. To było tak piękne, czułam jaki jest silny, jak mocno mnie trzyma, żeby dalej całować. Boże, przecież ja mialam wszystko co kochałam, dosłownie. ~ pf
|
|
 |
|
Dzis jestem tym,kim chcialam byc wczoraj . / owa .
|
|
 |
|
Tyle miesięcy osobno, a jednocześnie razem . / owa .
|
|
 |
|
w spadku od życia dostałam puste serce i zepsute płuca, które mówią nie coraz częściej. jest OK w gruncie rzeczy rozum ponad materią, to tylko oddech może go nie być jest niebo, tysiące namiętności, zmysły mam nadwrażliwe, tysiące niedoskonałości, lecz wciąż uśmiech nigdy na silę
|
|
 |
|
nie liczni nie mają uczuć, bo je zabili i zjedli zęby na pierdoleniu takiej chwili ;>
|
|
 |
|
cały ten syf dobija mnie w pysk
|
|
 |
|
chyba zaraz zacznę krzyczeć, głośno przeklinać, tłuc talerze i wyrywać sobie włosy, kaleczyć się jeszcze bardziej i wyć jak psychopata z bólu, który sama sobie robię, rzucę telefonem o ścianę a w lustro uderzę pięścią, żeby nie móc niszczyć kolejnych rzeczy. jestem tak słaba psychicznie, że czuję, jak coś rozbiera moje wnętrze, a to On powinien rozbierać mnie każdym słowem i spojrzeniem - tym czasem umieram, bo brakuje mi miłości, umieram bo boli mnie wszystko co możliwe, bo duszę się powietrzem, które zatrułam wcześniej Jego imieniem. niech ktoś mi pomoże, chce żyć ale nie umiem. ~`pf
|
|
 |
|
każdy ponad każdym – skurwysyn - innego traktuje jakby był niczym, wszyscy najmądrzejsi – jebani - myślą chyba, że są wybrańcami..
|
|
 |
|
jestem chmurą na wietrze tuż nad Twoją głową chmurą z Twoich płuc wydychaną nerwowo jestem szlugiem, który odpalasz jeden za drugim każdy buch odkłada się i kumuluje jak długi dzień długi, noc krótka w dzień szlugi, w noc wódka.
|
|
 |
|
nie myśl o błędach, większości z nich nie naprawisz, znasz zasady, żyj tak żeby ich nie zdradzić, myśl, słuchaj rad, ale rozsądnych i mądrych, za wielu daje się powoli pogrążyć pokusom świata, blizny uczą przebaczać, zastanów się dlaczego od ludzi znów się odwracasz, nie możesz się poddać, nie ma gotowych rozwiązań, nie ma na skróty dróg, przestań wstecz się oglądać, podnieś wzrok, jeszcze wiele przed Tobą, zadbaj o to żeby dojść tam gdzie zwycięzcy chodzą
|
|
 |
|
ile by nie było to i tak jest za mało, ile by nie było wiecej by sie przydało
|
|
 |
|
opowiadam o tym, co jest bez wątpienia chore.. jednak ja jak inni - obojętna dziś wyraźnie, zrozum, życie depcze wyobraźnie :))
|
|
|
|