 |
|
ziemia to pudło w którym żyć trudno, jeden ma wszystko, drugi ma gówno, pierwszy się śmieje, drugi traci nadzieje, nie sądź mnie kurwo NIKT z nas sędzią nie jest
|
|
 |
|
trzeba myśleć i być skurwielem bo nikt się nie przejmie Twoim losem
|
|
 |
|
Boże ja nie umiem już inaczej, walczę sama ze sobą i całym światem. chciałabym zmienić coś, lecz nie chcę, wiem, że nie wiem nic
|
|
 |
|
Jeśli życie porównać do książki, to jej etapy są rozdziałami... Każdy jeden - to inny. Poprzedni pozostawił na nowym niewielki ślad, bądź jest jego motywem przewodnim,lecz jednocześnie staje się nieodzownym elementem tego, co po nim nastąpi. Więc kiedy ja będę czytać księgę swego życia ,będę wiedzieć dlaczego stało się tak, nie inaczej. Znikną niedopowiedzenia, żal,tęsknota, wróci piękno chwili, chwili która właśnie trwa ... / owa .
|
|
 |
|
Nie wiem co się stało, w zasadzie co dalej się dzieje. Dlaczego od tamtego momentu wszystko jest inne, wszystko dzieje się nagle a moje sny są ciągle takie same, w tym samym miejscu i z tymi samymi ludźmi. Dlaczego w każdym się z kimś żegnam i płaczę? Czy to przez to, że coś tam mojego zostało? Czy może przez to, że stało się tam za dużo? Cholera, moje serce znów przyspiesza, czuję się tak samo, jak tego dnia, gdy tam trafiłam. Nie wiem dlaczego ale chyba chcę o tym zapomnieć, po raz pierwszy chcę jakieś wspomnienie usunąć ze swojego życia. To źle? ~`pf
|
|
 |
|
jakoś tak, wolę być sama i żyć bez paranoi niż użalać się znajomym, że mogłam inaczej zrobić coś
|
|
 |
|
jak Cię wkurwia to co widzisz to po prostu nie patrz.
|
|
 |
|
spytaj się jak u mnie idzie hurrrwa ZNAKOMICIE
|
|
 |
|
otwieram oczy, budzisz mnie pocałunkiem, jesteś obok, studzisz stres - to nietrudne. Twój oddech na moich ciężkich skroniach, koisz bojaźń, mój świat to paranoja
|
|
 |
|
Myślałam, że będzie inaczej, że dasz mi żyć i cieszyć się, że mogę na Ciebie spoglądać, uśmiechać się i śnić, również o Tobie. Spieprzyłeś wszystko. Moją codzienność, moją chęć wstawania rano i niechęć wracania ze szkoły. Mogłam dać Ci wszystko, łącznie z Niebem i piekłem, Księżycem i wybraną planetą. Lecz najpierw oddałam Ci swoje serce, to co najważniejsze, powolutku przyzwyczajałam się, że może je zechcesz, czułam się jak organizm po przeszczepie, aż nagle wszystko zaczęło się pogarszać. To wszystko co nazywane było miłością zniszczyło się, zniszczyły ją bakterie, wkradające się między nas, w zasadzie to Ty byłeś tą bakterią, zacząłeś wszystko rozwalać, przecinać swoją obojętnością każdy mięsień, aż kurwa serce przestało pracować, zostałam ja sama, z zatrutą Tobą krwią i zjebanym życiem. ~`pf
|
|
 |
|
jesteś mostem jedynym, niespalonym chce poznawać Cię co dzień od nowa, z góry na dół :)
|
|
 |
|
czasem marzę widząc rzeczy, których nie ma, że świat się zmienia, że wszystko kiedyś będzie lepsze, że słowa, które mówię nie rozpłyną się na wietrze, że co dziś szepczę, jutro wykrzyczę głośno patrz jak z dzieciaków dojrzali ludzie rosną z kolejną wiosną coraz więcej ich odchodzi patrz ile smutków szczęście rodzi łez potrzeba czasem marzę, że u mnie już tych łez nie ma to marzenia, ale wiem, że śnię na jawie, że mam to prawie cały świat, jak wszyscy ludzie otwieram oczy szeroko, wiem, że się znów budzę coraz krócej dociera do mnie rzeczywistość zwykłe marzenia chcę ułożyć swoją przyszłość, bo jak światło to błysło, odmierza czas w swoich krokach
|
|
|
|