 |
|
Sen - to rozplątywanie w zupełnej ciemności tego, co zostało poplątane w pełnym świetle.
|
|
 |
|
Jestem dzieckiem lęku, dzieckiem śmierci, którą noszę w sobie. Jestem swoją własną samozagładą, ale jeszcze jestem.
|
|
 |
|
Niedziele są na tęsknoty. W niedzielach jest coś takiego, że masz ochotę urwać sobie głowę.
|
|
 |
|
Jak wróci do Ciebie tamta osoba którą ubóstwiałam to przyjdź, pogadamy.
|
|
 |
|
Czasami nie chodzi o to, aby się zmieniło na lepsze. Najczęściej chodzi o to, aby zmieniło się cokolwiek.
|
|
 |
|
To coś, nad czym nie mamy kontroli, to właśnie jest przeznaczenie.
|
|
 |
|
Pamiętam wszystko co mówisz więc proszę, uważaj na słowa.
|
|
 |
|
Nawet nie chodzi o to że dla mnie nie znaczysz nic, bardziej interesujące jest to że ja ciągle szukam tej osoby którą kiedyś byłaś.
|
|
 |
|
Czuję, że mi przeszło, ale zaczynam wątpić, gdy tylko go widzę.
|
|
 |
|
Są chwile, które w pamięci zostają i choć czas mija, ona nadal trwają. Są takie osoby, które raz poznane już zawsze będą zapamiętane
|
|
 |
|
“Siedzieli u niej w domu. Oglądali jakiś bezsensowny program. Nagle ona wypaliła 'Pamiętasz tego Konrada z imprezy?' Zesztywniał. 'A bo co?' Uśmiechnęła się. 'Był ostatnio na urodzinach Kamila. Powiedział, że chce ze mną być i będzie na mnie czekał.' Wyszedł na taras. Zapalił papierosa. W momencie, gdy do niego podchodziła wybuchnęła śmiechem. Spojrzał na nią pytająco 'Przepraszam Kochanie, ale uwielbiam, kiedy się tak denerwujesz.' Znów zatruł płuca dymem. Wyciągnęła mu fajkę z dłoni. Pocałowała delikatnie i wciągnęła z powrotem do pomieszczenia. 'Zabiję go, mogę?' Zaczęła się śmiać. Rzuciła w niego poduszką. 'Ooo nie! Wiesz, że właśnie zaczęłaś wojnę?' Prychnęła. 'Że niby mam się bać?' Biegali po całym domu z poduszkami w rękach i uśmiechami na twarzach. W końcu ją złapał. Objął w pasie i podniósł wysoko. Zaczęła krzyczeć 'Puść mnie wariacie!' Postawił ją na ziemi, ale wciąż trzymał dłonie na jej biodrach. 'Nie puszczę Cię. Tym bardziej, że czeka na Ciebie jakiś frajer.”
|
|
 |
|
Los czasami rozdziela bliskich sobie ludzi, żeby uświadomić im, ile dla siebie znaczą.
|
|
|
|