 |
|
Szczęścia jakiego doświadczam, gdy całuję Twoje usta, nie da się porównać z niczym innym
|
|
 |
|
Czasami wydaje mi się, że to wszystko może w końcu pęknąć, że moje serce nie wytrzyma tej bariery, która się pomiędzy nami buduje. Mam wrażenie, a wręcz odczuwam pewną bezradność do wielu spraw, które nas wiążą. Mam poczucie, że brakuje mi z Twojej strony zaufania, że to co robię, to co mówię nie jest przez Ciebie akceptowane. Nie wiem, czy jestem w stanie wpakować się w coś podobnego z czego niedawno uciekłam. Nie chcę się wiązać i czuć, jak moja dusza, ciało i serce jest więzione w klatce, z której nie widać ucieczki. Nie potrafiłabym tam przeżyć, a już tym bardziej przetrwać ani jednego dnia dłużej. To jest przekleństwem, piekłem, od którego tak ciężko się uwolnić chociaż człowiek bardzo by chciał. Nie mogę w to na nowo się wpisać, rozumiesz? Nie dałabym rady przetrwać tak silnego napięcia, które powodowane byłoby kontrolą i zazdrością. Ja się w czymś takim duszę, nie potrafię wręcz tam oddychać.
|
|
 |
|
zabiliśmy w sobie wszystko
|
|
 |
|
jak widać już sie nie znamy.
|
|
 |
|
poznajmy się jeszcze raz.
|
|
 |
|
Gimnazjum - najlepszy okres w życiu. Największe wybryki, największe problemy, najsilniejsze więzi, najgorsi nauczyciele, których tak kochamy kiedy trzeba się rozstać, przeklęte dzienniki, które miliony razy ochotę mieliśmy wyrzucić przez okno, wiecznie za małe szatnie, wymyślane bóle głowy, brzucha by tylko nie pisać sprawdzianu, wagary, które dawały adrenalinę, przesiedziane przerwy przy książkach, gdzie drugie słowo to przekleństwo, wycieczki, z których zdjęcia odzwierciedlały 1/10 niezapomnianych wydarzeń, szkolne dyskoteki, ściągi w piórnikach, całe ręce we wzorach, zawody po których kolana goiły się tygodniami, ludzie, których nigdy się nie zapomni...
|
|
 |
|
Historie zakończonych związków, można porównać do palenia papierosa. Na początku ogień, potem żar, który tli się spokojnie przez pewien czas, następnie czujemy, że już się dopala, gaśnie. I pozostaje jedynie niesmak...
|
|
 |
|
Moja paczka liczy 20 przyjaciół. Każde z nich ma na imię Marlboro.
|
|
 |
|
Nie wiem, co zrobić ze swoim życiem, więc chyba zrobię sobie herbatę.
|
|
 |
|
Może to wszystko na tym polega by żyć dla kogoś?
|
|
 |
|
Nie masz wyrzutów sumienia, że zabiłeś w kimś nadzieję? Że byłeś zdolny zniszczyć coś, co dla kogoś było jak tlen? Że przekreśliłeś w kimś szanse na normalne, poukładane życie? Że bez skrupułów wyjąłeś serce i pobawiłeś się nim, jak dziwka kolejnym klientem, niszcząc tym samym normalność, jaką podarował Bóg?
|
|
 |
|
Gdybym Cię nie spotkał, może kochałbym już inną, która tak jak ja wiedziałaby co, to prawdziwa miłość, która dałaby mi radość, a nie lawinę żalu, którą rozpoczęłaś Ty burzyć mi życie pomału. Dlaczego, stało się tak a nie inaczej? (Nie wiem) I dlaczego Ty, okazałaś się być katem? (Nie wiem) Dlaczego los, nie takie karty rozdał? Wiem jedno - lepiej byłoby nam się nie spotkać. Prawda jest gorzka, a łzy są słone, nie podałaś mi ręki gdy myślałem, że w nich utonę, gdybym wiedział o tym, nie spojrzałbym na Ciebie nigdy, uniknąłbym tego, co zrobiłaś mi - tej krzywdy. Szczęście czy smutek widzę w lustra odbiciu? (Nie wiem)
Wiem, że nie powinienem Cię spotkać w życiu.
|
|
|
|