 |
|
'póki żyje na zawsze tylko twój' szeptał czule jej do ucha, ale czy to czuł?
|
|
 |
|
czekała na te chwile słodkie jak daktyle, zakochani aż po kres, powiedz czy już wiesz kogo ta miłość zabije?
|
|
 |
|
'kogo ta miłość obchodzi? tylko ciebie i mnie' - nuciła pod nosem pakując walizkę, on czekał już na dworcu w jedną stronę bilet, bo za chwile uciekną stąd jak najdalej byle
|
|
 |
|
niespełniona miłość w jego oczu toni, słona przelana kropla pocałunkiem dla jej dłoni, ZROZUMIAŁA ŻE NIE UMIE SIĘ JUŻ BRONIĆ, oddali się sobie pośród suchej trawy woni
|
|
 |
|
znali się od małolata, on ciągle za nią latał, żywiła go uczuciem, lecz nie trawił go jej tata, niedostępna jak śnieg tego lata, padał deszcz gdy kłamała że kocha go jak brata
|
|
 |
|
robiłam rzeczy z których nie jestem dumna, ale czegoś takiego bym nie zrobiła
|
|
 |
|
jeśli miłość to ból, to wiemy coś o miłości
|
|
 |
|
upiję się na wieczór, wyzeruję pamięć, rano na spokojnie pomyślę co dalej
|
|
 |
|
nie boję się jutra, kiedy patrzę na blizny, już nawet się nie wkurwiam, kiedy chcą mnie zniszczyć
|
|
 |
|
choć krył łzy, pisał wciąż do niej listy z więzienia,
że dla takich jak my nasz dom jest tam, gdzie nas nie ma
|
|
 |
|
są takie emocje silniejsze niż każdy żywioł, przychodzą gdy noc jest przynosząc wątpliwość
|
|
 |
|
odpycha nas w nas nawzajem to samo,
co nas przyciągało i to było za mało
|
|
|
|