 |
|
a to jest niebo, to brakująca życia część
|
|
 |
|
dziś mam tą pewność, że na ziemi nie ma rzeczy, których nigdy nie mógłbyś mieć
|
|
 |
|
ile były warte nasze słowa, kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
|
|
 |
|
dla Ciebie jestem kimś, choć dla innych jestem nikim, dla Ciebie rzucę wszystko, alkohol i narkotyki
|
|
 |
|
piję wino, palę skręty z kolegami, wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami
|
|
 |
|
lepiej być krzywdzonym ziomek, czy zadawać ból? nie mieć nic, być w porządku, czy być chujem i mieć w chuj?
|
|
 |
|
zamykasz oczy, ja rozpętuję burzę
tylko pamiętaj, że nie chcę nic na dłużej
|
|
 |
|
teraz chodź bliżej i pocałuj mnie tutaj,
po tym co widzę wnoszę, że jesteś mocno zepsuta
|
|
 |
|
jutro zapewne Cię złapię z tamtym pedałem...i dobrze, bo ja nie chcę dziewczyno nic, co na stałe
|
|
 |
|
cieszmy się chwilą, chodźmy do łóżka,
wiem, że nie jesteś tą, co z byle kim się puszcza,
pierdolmy sen, ta noc należy do nas,
tych kilka drinków i tylko ja i ona
|
|
 |
|
chociaż na co dzień prowadzasz się z tamtym leszczem,
GDY TYLKO JESTEM OBOK TRAKTUJESZ GO JAK POWIETRZE,
znów mnie zapraszasz, ja sprzeciwów nie zgłaszam,
i wiem, że nikt nikogo nie będzie z rana przepraszać
|
|
 |
|
gubię się, więc proszę Cię w dzień do mnie nie dzwoń, podnoszę się, gdy robi się ciemno, bo lubię gdy niebo jest czarne nade mną
|
|
|
|