 |
|
Piję wódkę i palę szluga - nie mam czasu na opowiadanie o mojej nieszczęśliwej miłości / i.need.you
|
|
 |
|
Nowy ranek - szósta godzina. Najlepszy czas na kawę, a nie płacz. / i.need.you
|
|
 |
|
kochał mnie. fizycznie. / i.need.you
|
|
 |
|
Skorzystaj z okazji kochanie - możesz być mój / i.need.you
|
|
 |
|
mógłbyś mnie przytulić tego wieczoru? Lepiej bym się czuła z myślą że nie dosięgnie mnie mróz i chłód wiatru / i.need.you
|
|
 |
|
Kochaj mnie proszę i dotykaj i krzycz - nigdy nie słyszałam głosu miłości / i.need.you
|
|
 |
|
Nie moge tu zostać, jeśli ty tu nie potrafisz dojść / i.need.you
|
|
 |
|
Mogłam przecież teraz być silną, niezależną kobietą. Było trzeba w tedy odejść zanim się wszystko traciło. Teraz jestem tylko słaba, teraz prawie mnie nie ma / i.need.you
|
|
 |
|
nie mogę patrzeć w przyszłość, mam złamane serce i łzy w oczach / i.need.you
|
|
 |
|
Może to nieważne, a może zwyczajnie nieistotne, ale tęsknię. Tęsknię, i to naprawdę boli. To co czuję jest niczym, bezpośrednia pustka jak nigdy dotąd. Nie chcę nic już mówić, a zarazem mam Ci tak wiele do powiedzenia. Nawet godzinami poopowiadać o tych najzwyklejszych sprawach, takich jak ocena w szkole czy kolejnym marnie spędzonym dniu, nawet to. Dawniej, mogłam mówić bez przerwy, a Ty nigdy nie przestawałeś słuchać, nigdy nie powiedziałeś, że po prostu Cię to nie interesuje. Interesowało Cię, nawet te najbanalniejsze rzeczy, nawet to co zjadłam dziś na obiad. Kiedy bolało coś wewnętrznie, a łzy dobijały się do oczu, byłeś, zawsze chciałeś być, a przecież nie musiałeś, nigdy o to nie prosiłam. A dziś? Nawet kiedy proszę, kiedy płaczę i nie potrafię przestać, Ty nie reagujesz. To nie Ty. To nie ten, którego kochałam. To nie to serce, które przecież tak kochało mnie. / Endoftime.
|
|
 |
|
To nic, że to co mam to zaledwie serce. / Endoftime.
|
|
 |
|
Wiesz, chyba mam już dość. Jest noc, a ja siedzę tu i bazgram jakieś słowa na kolejnej kartce zamiast spać, ale powiedź mi, po co spać? Skoro i tak rano wstając nic się nie zmieni, skoro i tak będę czuła ten ból. Ból serca. Pamiętam jak wspominałeś, że znasz to uczucie, ba, że właśnie tym uczuciem żyjesz. Ale zadam Ci jedno pytanie. Po co całą resztę po brzegi wypełniać kłamstwem? Jednego dnia umierasz, a na drugi znów masz ten swój sens, którego znów kochasz całym sobą. Po co te sceny? Po co ta nagła rozpacz? Jaki widzisz sens w pisaniu czarnego scenariusza po raz setny, chwilę później wypełniając go miłością? Może nie potrafię zrozumieć, a może to właśnie ktoś tak bliski Tobie, jak sama ja, nie jest w stanie tego pojąć, bo zwyczajnie to jak jest, jest tak żałośnie niezrozumiałe. / Endoftime.
|
|
|
|