 |
Wiesz..tak czasem obserwuję ich wszystkich i zastanawiam się tylko kiedy oni dorosną...kiedy oni wreszcie odnajdą życia sens,kiedy w końcu do nich dojdzie fakt,że życie jest zbyt krótkie by uczyć się na samych błędach...dzieci palą,piją,są już rodzicami,przeklinają inni nazywają to patologią,masakrą a tak naprawdę to czysta głupota..czy jedynie zakazanymi słowami możemy dać innym do zrozumienia ,że jest z nami naprawdę źle?że coś nas po prostu gryzie?nie wiem..ale sama kiedyś pewnie taka byłam i szczerze?ciesze się ,że z tego wyrosłam.
|
|
 |
Coraz większe zaufanie, coraz większy sentyment. Nie dał mi ani jednego powodu bym mogła go tym obdarzyć, a zrobiłam to. Ślepa, głupia, działająca na własną szkodę. Ale czego się nie robi dla miłości. /november.rain
|
|
 |
A jednak. Minął zaledwie tydzień. To dowód na to, że czas leci szybciej niż jestem sobie to w stanie wyobrazić. Jedyne czego żałuję, to to, że na tyle mu pozwoliłam. Nie potrafię nawet wykorzystać resztek szacunku, które mi zostały. Powoli go tracę, szacunek oczywiście, jego nigdy nie miałam. / november.rain
|
|
 |
Jest inaczej. Zdecydowanie inaczej. Wszystko co było zniknęło, a to czego nigdy się nie spodziewałam samo do mnie przyszło. Jestem szczęśliwa. Na pewno szczęśliwsza niż byłam 3 miesiące temu. Powoli nabieram chęci do życia. Mam nadzieję, że to nie przejściowe./november.rain
|
|
 |
chyba wróciłam./november.rain
|
|
 |
I pamiętam kiedy go poznałam, to było tak oczywiste że jest dla mnie tym jedynym. Oboje wiedzieliśmy to od samego początku. I wraz z upływem czasu, wszystko stawało się trudniejsze - musieliśmy mierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Błagałam by został. By przypomniał sobie co było między nami na początku. Był charyzmatyczny, zniewalający, elektryzujący i wszyscy o tym wiedzieli. Kiedy wchodził do pomieszczenia, każda kobieta patrzyła w jego kierunku, wszyscy wstawali by z nim porozmawiać. Był jak ta hybryda, mieszanka człowieka, który nie mógł zapanować nad samym sobą. Zawsze odnosiłam wrażenie, że był rozdarty pomiędzy byciem dobrą osobą, i korzystaniem ze wszystkich możliwości jakie życie oferowało człowiekowi tak wspaniałemu, jak on. Rozumiałam sposób w jaki funkcjonuje i kochałam go. Kochałam go, kochałam go, kochałam go, kochałam go... I wciąż go kocham. Kocham go.
|
|
 |
jestem tak rozdarta między tym czego pragnę i tym czego potrzebuję..
|
|
 |
Ja idąca do domu w objęciach kogoś, dla kogo jestem niesamowicie ważna. I jego wzrok. Czułam go na sobie. Popatrzyłam się wprost w jego oczy przytulając kogoś innego. Zauważyli się nawzajem. Dziwne uczucie...
|
|
 |
Idąc w jego objęciach zauważyłam kogoś stojącego nieopodal. On. Poczułam dziwne ukłócie. On widział mnie - w objęciach innego. Jestem taka ciekawa co poczuł...Ulgę? Żal? Niestety pewnie nigdy sie nie dowiem...
|
|
 |
Mija drugi dzień odkąd znów jesteśmy razem,a mi kolejny raz brakuje Twoich ust..
|
|
 |
Mówił, że by za nią umarł. Kurwa, nigdy nie widziałem żeby ktoś się tak rozumiał. / Bonson.
|
|
 |
- śpij już, skarbie. - nie mogę, mamusiu. - coś się stało? - dzisiaj taki chłopczyk ukradł mi w piaskownicy foremkę. - kupimy drugą. - a serduszko drugie.? też kupisz, mamusiu.?
|
|
|
|