 |
|
wszystko jest nieważne. naprawdę nieważne.
|
|
 |
|
jestem naprawdę sama. po prostu. po prostu nikt nie zauważyłby, gdybym zniknęła. nie miałoby to żadnego znaczenia.
|
|
 |
|
pamiętam, jak topiłeś palce z moich złotych włosach, jak leżeliśmy obok i oddychaliśmy tym samym powietrzem, pamiętam kiedy pierwszy raz powiedziałeś, że mnie kochasz. pamiętam, jak rozpływałam się w twoich snach, myślach, pamiętam, kiedy unosiliśmy się razem nad niebem naszych marzeń i pamiętam, ten dzień, jak spadałam, tutaj. teraz i chcę o wszystkim zapomnieć.
|
|
 |
|
zabierz mnie stąd, zabierz, gdziekolwiek tylko nie tutaj, kiedykolwiek tylko nie teraz, miałam tu już nigdy nie wracać, a znów ginę na samym dnie.
|
|
 |
|
gdybym umarła, byłbyś wyzwolony.
|
|
 |
|
tylko ty możesz mi pomóc oddychać.
|
|
 |
|
chyba byłoby pięknie, gdybyśmy się nie spotkali.
|
|
 |
|
Masz w piersiach zaszczute zwierzę, masz własną łapę w sidłach, ociekasz krwią, potem, śliną, jękiem. Kurwa, wstyd. Wstyd tak ociekać. Masz dłonie na głowie - masz głowę w dłoniach - masz twarz w dłoniach - siebie trzymasz w garści.
Masz siebie jedną garść.
Przynajmniej poczucie humoru zostało w nienaruszonym stanie i wiesz, że tylko tyle możesz siebie mieć. Dwie pełne dłonie. — Ochocki, Vithren, "Kwaśne słodycze"
|
|
 |
|
moje życie zaczęło się w dniu moich narodzin,... i właściwie wtedy powinno się skończyć.
|
|
 |
|
zapomniałam, co to znaczy słońce i wiosna i muzyka i regularny oddech.
|
|
 |
|
zachowaj spokój i przestań oddychać.
|
|
 |
|
żyję, ale czy ma to jakiś sens.
|
|
|
|