 |
|
Ona pyta czy wyjdziemy zjeść gdzieś, wie, że prędzej nakręcimy sextape, nie zobaczysz razem nas na mieście, mała jesteś tylko moim więźniem.
|
|
 |
|
Zawsze wolałem być sam, więc musiałaś wiedzieć to skoro znasz mnie od lat.
|
|
 |
|
Wszelkie ślady po niej zatrzeć, zapalić papierosa na ławce.
|
|
 |
|
Panna szuka we mnie serca, widzę jak sę wkręca, ja już nie chcę na jej łzy patrzeć.
|
|
 |
|
Wybacz, ale nie chcę chyba już żadnych zmian, jeśli coś się zmieni no to dam Ci znać.
|
|
 |
|
Znam takich ludzi, niektórych chciałem ocucić, nie chcieli słowa otuchy i woleli motać te buchy.
|
|
 |
|
Obojętność w nas, tłumi cały strach. Patrzę w stronę gwiazd, widzę siebie tam. Niebo, piekło, ja gdzieś pomiędzy sam...
|
|
 |
|
Dzwonisz jak się najebiesz, zadzwoń jak wytrzeźwiejesz. Już to słyszę codziennie, codziennie, codziennie Cię mniej, codziennie Cię mniej.
|
|
 |
|
Wiem, że lubi kiedy dzwonię do niej po trawie, wiem, że lubi kiedy dzwonię do niej nad ranem. Dobrze wie, że nocą czuję wszystko najbardziej, dobrze wie, że chyba inaczej nie potrafię.
|
|
 |
|
Znów wybrałem numer przez przypadek, w takim stanie słyszy mój głos.
Dobrze zna już ten ton, pyta czy wszystko ok. Coś tam jej tłumaczę, że ogarnę się przez ten rok,
coś tam jej tłumaczę, że... w sumie nie wiem już co.
|
|
 |
|
Ciemniej, znów się robi ciemniej. Te myśli jak ciernie, znów widuję Cię mniej. Im mniej mnie w sobie mam, więcej chodzę sam.
|
|
 |
|
Kiedyś marzyłem żeby zostać sam, a teraz jestem sam i nic nie wiem.
|
|
|
|