 |
|
Domówka u niego. Siedziała na łóżku z jego piwem w dłoniach. Dochodziła 3.00 nad ranem. Poczuła, jak piwo robi swoje. Chciała się położyć. Połowa osób już się zbierała, więc gospodarz imprezy zaczął wszystkich odprowadzać do drzwi. Przytuliła twarz do poduszki, która tak cudownie otulała ją zapachem jego perfum. Przymknęła oczy. Obudziła się gdzieś po godzinie. Poczuła pod głową coś, co na pewno nie było poduszką. Leżała na jego klatce piersiowej przykryta po uszy kołdrą. Podniosła się wolno, żeby go nie obudzić. Przeczesała palcami włosy, na wypadek gdyby jednak tak się stało. Napisała mu na kartce krótkie:'przepraszam, że bez pożegnania.' Zerknęła jeszcze na niego i zauważyła delikatny uśmiech na jego ustach. Pewnie coś mu się śni. W końcu wyszła kierując się w stronę swojej dzielnicy. Poczuła wibrację telefonu:' tak cudownie zagryzałaś wargi kreśląc te kilka słów.' Ugięły się pod nią kolana. Miała wrażenie, że jej głośno bijące serce obudzi całe miasto.
|
|
 |
|
Lecz póki jesteś, i póki biegniesz, Cel jest przed tobą i w końcu tam będziesz. ♥
|
|
 |
|
Choć wciąż zasypiam we łzach, zostaję przy Tobie, od zawsze tak robię.
|
|
 |
|
Szczęście znajduje się gdzieś pomiędzy za dużo i za mało.
|
|
 |
|
cz. 4. Zastanawiasz się, co robić i czego właściwie oczekujesz od życia. Kręci ci się w głowie. Myślisz o swoim pierwszym razie. Wspominasz jej widok, gdy w twojej koszulce przyniosła ci rano kawę, mimowolnie na twojej twarzy pojawia się uśmiech, podobnie jak na myśl o tych wszystkich momentach szczęścia. Wiesz, że to już nie wróci, nigdy już nie poczujesz się tak jak wtedy. Kumpel przysiada się obok, częstuje cię fajką. Słucha twojego bełkotu, by w końcu klepnąć cię w ramię i kazać ci się wziąć w garść. Idziecie się przejść, chłonąć chłodne powietrze, które cię trochę otrzeźwia. Wracasz do domu. Boisz się, ale przecież miłość to nie tylko namiętność, to bycie razem. Tak po prostu i na przekór wszystkiemu. Chcesz z nią porozmawiać, wyjaśnić jej wszystko, ale ona śpi razem z waszym dzieckiem, bezbronna i lekko opuchnięta od płaczu. Dzwoniła do ciebie, nie zważając na wyłączoną komórkę. Kładziesz się obok niej, modląc się po cichu, by udało się to naprawić. Bo uda się. Prawda?
|
|
 |
|
cz. 3. Zamawiasz piwo, jedno, drugie, siódme, rozglądasz się po lokalu. Jesteś wściekły, ale po którymś z kolei kuflu ci przechodzi. Śmiejesz się i żartujesz. Czujesz się wolny - czy nie o tym właśnie ostatnio marzyłeś. Podbija do ciebie jakaś panna, chyba dość ładna, choć następnego dnia nie pamiętałeś ani jej twarzy ani imienia. Rozmawiacie, flirtujesz z nią, a ona cały czas głupio się śmieje, kładzie ci rękę na kolanie i spogląda na ciebie wyczekująco. Rozumiesz sygnał, masz ochotę się wycofać, ale jesteś zbyt pijany i napalony, by jej odmówić. Idziecie do męskiej łazienki, przyciskasz ją do ściany i zaczynacie się całować. Czujesz dotyk jej dłoni na swoim torsie i nie potrafisz zaprotestować, gdy zaczyna bawić się twoim rozporkiem. Świat ci wiruje, przeklinasz w myślach: "co ja, kurwa, robię?" i odpychasz ją, choć masz na nią ogromną ochotę. Wychodzisz z lokalu, odetchnąć świeżym powietrzem. Opierasz się o barierkę, chowając twarz w dłoniach. Myślisz o miłości.
|
|
 |
|
cz. 2. Ostatecznie jednak stajecie przed ołtarzem, ty zmęczony pracą na dwóch etatach, ona w zaawansowanej ciąży. Podczas imprezy uśmiechacie się i patrzycie na siebie z miłością, choć ona coraz częściej staje się pustym słowem. W końcu rodzi się wasz potomek. Kochasz ją i kochasz go, ale czujesz się odsunięty na drugi plan. Twoi koledzy z pracy wyciągają cię po robocie na piwo, rozmawiają z tobą o dupach i samochodach. Dziwią się, że tak szybko związałeś się z jedną kobietą na zawsze. Masz przecież dopiero dwadzieścia lat i mógłbyś imprezować, bawić się i zaliczać jednorazowe przygody. Tak jak oni. Początkowo przedstawiasz plusy swojego planu na życie, ale, gdy ona po raz kolejny odmawia ci seksu i robi awanturę o niepozmywane naczynia, wychodzisz z domu, trzaskając drzwiami. Miłość rozbija się na kawałki, choć starasz się tego nie dostrzegać. Jedziesz z ziomami na imprezę i nie odbierasz od niej telefonu. Piszesz smsa, że pada ci bateria i wyłączasz komórkę.
|
|
 |
|
cz. 1. Miłość? Miłość, drogie dziecko jest ważna, ale trzeba płacić rachunki, wypełniać milion papierów i dokumentów, rozmawiać z ludźmi o sprawach służbowych i odliczać, ile z pensji zostanie do pierwszego. Kochasz kogoś, mówisz, że umarłbyś za nią, nie zdając sobie sprawy, że znacznie trudniejszym zadaniem jest przeżyć z tą osobą całe życie. Samo postanowienie nie wystarczy. Całkiem fajnie jest żyć, gdy to rodzice myślą o pieniądzach, a wy możecie poddawać się różnego rodzaju namiętnościom, całować się podczas spacerów po parku i pić piwo w tajemnicy przed starymi. Czas jednak płynie naprzód, o wiele szybciej niż sobie to wyobrażasz. Nim się obejrzysz, kończysz szkołę, znajdujesz pracę, ona szuka jej ciągle, choć zalicza z tobą wpadkę i musisz stać się odpowiedzialny. Myślisz, że jakoś dacie radę, przecież się kochacie. Ale to wcale nie takie proste. Rodzice naciskają na ślub, wy nie chcecie legalizować waszego związku, kłócicie się z nimi, a na domiar złego - między sobą.
|
|
 |
|
Pierdolą coś o moralności, skurwysyny, pierdoląc seksowne sekretarki na biurku w godzinach pracy, deklarują, że są przeciwnikami aborcjami, dając kochankom hajs na skrobankę. Co więcej, pierdolą o Bogu, chodząc co tydzień do kościoła i wrzucając na tacę sto złotych. Zabawni są, gdy czekając aż ich żony wrócą z zakupowego szału, wdają się w konwersacje z tymi gówniarami, które obciągają za pięć dych na dżinsy z przeceny. Ich kobiety kupują seksowną bieliznę, w której pokazują się młodszym kochankom, nie potrafią zdefiniować miłości. Nic w tym dziwnego, skoro wyszły za mąż tylko dla kasy. Pierdolą coś o moralności, mówią o zasadach, ba - nawet walczą o nie, choć nie potrafią żyć według nich. Oceniają innych po pozorach, przeszkadza im slang, wulgaryzmy i tatuaże, taniec na chodniku biorą za ćpuński wyskok, a głośny śmiech odbierają jako coś fałszywego, nie wierząc w istnienie szczęścia. Żyją według pozorów, a człowiek ma dla nich taką wartość jak jego pensja i samochód. To chore.
|
|
 |
|
Zniszcz mnie, złam moje rozdarte serce,
bo moim brzemieniem jest miłość, której nie mogę już udźwignąć
|
|
 |
|
Nie wszystkie słowa zostały wypowiedziane i teraz nie jestem jedyną, która zmaga się z duchami decydującymi o tym czy ogień naszych uczuć dalej płonie.
|
|
 |
|
W jednym momencie mam ochotę napisać do Ciebie, powiedzieć co czuję i jak bardzo za Tobą tęsknie. Ale po chwili, gdy przypomnę sobie, ile razy przez Ciebie płakałam, dochodzę do wniosku, że nie warto.
|
|
|
|