 |
|
cz.1..Babciu czemu nas zostawiłaś???Mineło tyle lat,a ja nadal za Tobą tęsknie,gdy idę na twój grób twój i dziadka to płakać mi się chce...Pierwsza odeszłaś Ty a po Tobie dziadek i to bardzo nie długo po Tobie....Pamiętam jak byłam malutka to zabierałaś mnie ze sobą do pracy,do szkoły w której pracowałaś i byłaś w niej bardzo lubiana...Pamiętam jak grałam tam na boisku z chłopakami z gimnazjum w piłkę,już w tedy lubiłam bardzo piłkę nożna....Zawsze prosiłaś ich żeby się mną dobrze opiekowali na boisku a jak nie to będą mieli z Tobą do czynienia....Oczywiście mówiłaś to żartach,ale oni i tak bardzo dobrze się mną zajmowali...Bo wiedzieli że mam zaledwie 5 albo 6 lat....
|
|
 |
|
Nogi stały się jak z waty, w brzuchu czuć było dziwne ciepło. Takie same jak wtedy kiedy po raz pierwszy ją całował. Poczuła się jakoś wyjątkowo. Poczuła się jakby była w niebie. Znowu szczęśliwa
|
|
 |
|
Nawet jeśli kocha, nigdy nie będę tylko ja, już zawsze obok będzie ona. / Endoftime.
|
|
 |
|
Wiesz, co w tym wszystkim jest najgorsze? To, że wciąż pozostawiamy to co nasze, i oddalamy się nieco dalej czekając na trzeci ruch, którego nigdy nie ma. To, że wciąż oszukujemy samych siebie, że wciąż tłumaczymy własnemu sercu, że tak jest dobrze, kiedy tak nie jest. Szukamy powodów do złości w najmniejszych szczegółach, a kiedy wszystko zaczyna upadać, nie podpieramy tego. Czekamy, aż ta druga osoba coś z tym zrobi, kurwa czekamy na nie wiadomo co. A potem? Roniąc tysiące łez, gryząc wargi do krwi, raniąc własne ciało, nocami tęsknimy i w duchu poddajemy się przed samym sobą. Nie myślimy już tamtym sercem, mnożąc przy tym uczucia, być może domyślając się co w tej chwili może czuć ta druga osoba. Bierzemy po uwagę tylko siebie. Godność? Honor? Duma? Zastanów się nad koniecznością, zanim stracisz to, co naprawdę kochasz. / Endoftime.
|
|
 |
|
-Co robisz?
-Piszę reklamację.Mój facet miał być wysokim, romantycznym brunetem z nutką wrażliwości, a dostałam niskiego egoistę uzależnionego od kobiecych tyłków.
|
|
 |
|
Nie wieczory stanowią tu największą katorgę. Najgorzej jest każdego poranka, kiedy po rozchyleniu powiek, zamykasz je z powrotem błagając w myślach, by obraz który ujrzysz po ponownym otwarciu ich, uległ zmianie. Gdy opatulasz się kołdrą, nie czując potrzeby wypełnienia żadnych obowiązków i zrobienia czegokolwiek. Wstajesz prawą, lewą nogą czy chociażby na rękach, a każda z opcji jest niewłaściwa i przynosi pecha. Zwlekasz się do kuchni, a gotując mleko na kakao, przygryzasz wargę. Stopy marzną Ci od zimnej posadzki, a w głowie masz jednej obraz - księżyc odbijający się w Jego źrenicach i te słowa: "będę robił Ci śniadania do łóżka co dzień, i gorące kakao, obowiązkowo".
|
|
 |
|
Wstaję o poranku
Myślę znowu muszę
Idę z przymusem
Nie chcę, lecz muszę
Muszę znowu iść
Pokazać jak silna jestem
Tak, znowu to samo
Codzienna rutyna.
|
|
 |
|
'Każdego poranka wstaję i czuję, że mam w sobie siłę, że mam moc, żeby przetrwać ten dzień. Lecz w ciągu dnia wszyscy mi ją odbierają.'
|
|
 |
|
Słuchać kłamstw znając prawdę.., bezcenne ♥
|
|
 |
|
Zagramy w pomidora ?
- Ok.
- Co robisz ?
- Pomidor.
- Jak ma na imię twój tata ?
- pomidor.
- Jakie warzywo Cię w nocy prześladuje ?
- Pomidor.
- Kochasz mnie ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo ♥
|
|
|
|