 |
|
siedzi, jest dostępny, zaraz mu coś napiszę, przeszła mi już złość na niego, zaraz znów pokaże mu jaka jestem bez niego słaba, jak bardzo go potrzebuję, o kurwa za minutę to zrobię, spierdalam stąd. / ecto?
|
|
 |
|
Przyzwyczaiłam się do niego. Nawet nie zauważyłam kiedy mówiąc jakiemuś chłopakowi 'cześć' zaczęłam używać jego imienia, nawet nie wiem kiedy on wszedł do mojej głowy i spędzał tam każdą minutę, nie pozwalając mi się skupić na niczym innym niż jego osoba, nawet nie wiem kiedy zaczęłam tęsknić za czasem spędzanym w jego towarzystwie, za jego uśmiechem, pocałunkami, za bezpieczeństwem w jego ramionach, przeoczyłam nawet moment, w którym byłam dzięki niemu szczęśliwa, bo tak szybko przyszły te złe dni, nie wiem kiedy zaczęło niszczyć mnie każde słowo, które kierował w moim kierunku, nie wiem jak dopuściłam do tego, by mnie ranił, nie przypominam sobie nawet momentu, w którym pozwoliłam mu na złamanie mi serca./ ecto?
|
|
 |
|
To ostatnie chwile, by móc się od tego oderwać, ostatni moment, by puścić twoją rękę i iść samej, bez Ciebie. Ostanie dni, na odsuniecie ode mnie Twoich ramion, ostatnie godziny na oderwanie moich ust od twoich, ostatnie minuty na odwrócenie wzroku i spojrzenie na kogoś innego, to ostatnie sekundy na odejście od Ciebie. / ecto?
|
|
 |
|
Uzależnił mnie od siebie, gdy tracę z nim kontakt choćby na jedną minutę z twarzy schodzi mi uśmiech, gdy czuję brak zainteresowania z jego strony moją osobą zaczynam umierać, w środku czuję ostrze, które rani mnie przy każdym poruszeniu się, gdy słyszę jak mówi o innej, zazdrość wciska mi w ręce nóż i każe rzucać nim w kobietę, która może mi go zabrać, gdy do mnie nie pisze, jest wobec mnie obojętny, staję się jeszcze bardziej nachalna niż kiedykolwiek, a to przecież wbrew moim zasadom, przecież kiedyś nawet przez myśl mi nie przyszło, by być kobietą nachalną, to on mnie tak zmienił, to dla niego jestem w stanie zrobić wszystko, wystarczy, ze pstryknie palcem, a ja polecę za nim w najgorszą ulewę nawet na koniec tego marnego świata./ ecto?
|
|
 |
|
Kiedy patrzę w niebo, widzę Twój uśmiech, jest mi lepiej. / Endoftime.
|
|
 |
|
usiądź i przemyśl czy jest tego wart .
|
|
 |
|
W swych wielkich dłoniach trzyma moje tak maleńkie i kruche serce. / Endoftime.
|
|
 |
|
nie możesz być ze mną tylko wtedy, gdy wspinam się ku górze. musisz być ze mną nawet wtedy, gdy z ogromną prędkością spadam w dół - wtedy jesteś prawdziwy, wtedy jesteś mój, wtedy jestem w stanie zrobić dla Ciebie wiele. || kissmyshoes
|
|
 |
|
Ciepły prysznic, zimne powietrze, jego dłonie. Są sposoby na ciało, są sposoby na ducha. On jest sposobem na mnie. Nareszcie.
|
|
 |
|
nie pójdę z Tobą do opery, ale zabiorę Cię na taki koncert, po którym nie będziesz w stanie mówić. nie zjem z Tobą kolacji w restauracji, ale nauczę się dla Ciebie gotować nawet najtrudniejsze danie. nie wyślę Ci listu miłosnego, ale zadzwonię wieczorem, by słuchać jak oddychasz. nie będę tą o której marzysz, ale najlepszą wersją samej siebie - tyle mogę zaoferować. || kissmyshoes
|
|
 |
|
jestem ciężkim człowiekiem, wiesz przecież - a mimo to wymagasz ode mnie tak wiele. wiesz, że często myślę "tak", gdy mówię "nie", i na odwrót. masz świadomość tego, że lubię być dziecinna, a wkurzasz się o to na mnie. wiesz, że przyjaciół stawiam w życiu na pierwszym miejscu, i, że gdybym musiała stanąc przed wyborem między Tobą a Nimi, usłyszałbyś "spierdalaj tam skąd przyszedłeś". wiesz, że jak kocham to całą sobą, i , że jestem wtedy strasznie bezbronnym człowiekiem. wiesz, że cenię sobie odrobinę wolności, i nie spowiadam się z każdego ruchu. wiesz jaka jestem, a się wkurwiasz. i wiesz, mam jedną zasadnę - albo bierzesz mnie taką jaka jestem, albo odwróć się, idź i nie wracaj, bo nie żyję sztucznością, wybacz. || kissmyshoes
|
|
 |
|
I nie wychodźmy za szybko z łóżka, otwórzmy tylko to okno i wystawmy twarze do słońca, mocno wciągając do płuc nikotynę.
|
|
|
|