Siadam sam na ławce, spokój wypełnia umysł, obudź się, przemyśl ruchy, by się w tym nie pogubić.Sama do siebie mówię i to nie paranoje, am silną wolę i chwile słabości jak każdy człowiek.
A dziś już nic mnie nie obchodzi. Nie obchodzą mnie Twoje przekonania o tym jak cholernie mocno mnie kochasz. Mam w dupie róże leżące co ranek pod drzwiami mojego domu. Nie obchodzisz mnie już Ty.
Zmienił mnie. Całkowicie. Ulegam mu cholernie łatwo. Za łatwo. Kiedyś nie dałabym sobą kierować, a teraz pozwalam Mu na to w pełni. Nie wiem dlaczego, nie wiem po co. Nie chcę tego, nie chcę być zależną od Niego. Nie chcę by rządził moim życiem. Mimo wszystko.