 |
|
Chyba za Tobą tęsknię. Chyba mnie pojebało.
|
|
 |
|
lepiej przegrać na stojąco , niż wygrać na kolanach
|
|
 |
|
wiesz czemu nic nie powiedziałam na twoje ja jeb^e? bo z patologia nie gadam!
|
|
 |
|
Lajf is brutal end ful of zasadzkas and samtajms kopas w dupas bat są chwilę for których warto lajf
|
|
 |
|
toleruję wiele osób ale takiej osoby jak ty to nie potrafię
|
|
 |
|
jak dają to bierz. a jak nie dają to bierz i uciekaj
|
|
 |
|
Zanim zakochasz się setny raz zastanów się czy warto
|
|
 |
|
*kup dwa chomiki. nazwij je 'jeden' i 'dwa'. jeden zdechnie, wciąż masz dwa*
|
|
 |
|
też masz czasem ochotę uciec? w między czasie zamknąć za sobą drzwi z przeciągłym trzaskiem i pozasuwać je na wszystkie spusty? zgnieść wszystkie stare rozdziały, po czym wyrzucić je do kosza. zapomnieć. zabić w sobie to, co czujesz.
|
|
 |
|
szarpnęłam Go za rękę przyciągając do siebie. - przestańprzestańprzestań! ile razy mam Ci powtarzać, że tego nie chcę?! - krzyknęłam Mu prosto w skierowaną do mnie bokiem, twarz. wypuścił z ust resztki dymu wciągniętego do płuc. - robię to dla Twojego dobra. - syknął wciąż unikając mojego wzroku. wyrwał dłoń z mojego uścisku. opadłam na zroszoną trawę wyrywając z bezsilności kolejne źdźbła. - to nie w porządku... - szeptałam w ciszę poranka wpatrując się w Jego oddalającą się pośród mgły sylwetkę.
|
|
 |
|
chciałabym wiedzieć kto wymyślił miłość, kto zaprojektował jej schematy, kto sprawia, że zwyczajnie kochamy tylko tych frajerów, którym zupełnie na nas nie zależy.
|
|
 |
|
coś niespodziewanie spadło mi na głowę. zareagowałam przeciągłym piskiem starając się wyrwać. poczułam silne ramiona obejmujące mnie w talii. - kocie, spokojnie... - szepnął do mojego ucha tuż przez warstwę, jak zdążyłam zauważyć, koca. - nienawidzę Cię. - wydyszałam próbując ściągnąć z siebie materiał. wyręczył mnie jednym pociągnięciem. zanim odzyskałam pełną świadomość tego, co się dzieje - pocałował mnie. w przerwie na oddech powiedział tylko jedno. - tak cholernie, jak ja Ciebie?
|
|
|
|