 |
|
Ilekroć mówisz mi te przykre słowa ja płaczę. Ty nie widzisz, ale ja płaczę...ilekroć traktujesz mnie źle ja zastanawiam się dlaczego...i wątpię...tak bardzo wątpię w nas, że brak mi sił. Boli...to wszystko boli tak że ciężko złapać oddech...
|
|
 |
|
Już nie wytrzymuje tempa wszystko mi kurwa skręca
|
|
 |
|
niektórzy ludzie nigdy się nie zmienią, nieważne co zrobisz
|
|
 |
|
pierwsza dana przez nas szansa drugiemu człowiekowi jest wyrazem zaufania, druga - nadziei, kolejne - to już tylko naiwności..
|
|
 |
|
Jeśli będę musiał się odwrócić i to co czuje zniszczyć. Nie móc o tym mówić. Jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć to. Będzie koniec nas, koniec, dziś tak to czuję...
|
|
 |
|
Jesteś naraz, zarówno spokojem i zamieszaniem w moim sercu.
|
|
 |
|
Powróciło nudne życie...szkoda...przez chwilę było całkiem miło (ść)
|
|
 |
|
Nigdy, zawsze, na pewno - Trzy słowa, uważaj możesz żałować . . .
|
|
 |
|
przez rok od tamtej nocy byłam jak wydrylowana z uczuć wydmuszka. chodziłam, oddychałam, ale nie żyłam. każda myśl była wyłącznie myślą o nim albo jego wspomnieniem. każda wolna chwila kończyła się modlitwą o niego i a niego. każde wyjście z domu przepełniała nadzieja przypadkowego spotkania lub choćby dojrzenia jego samochodu w ruchu ulicznym. każdy kolejny mężczyzna, a teraz było ich nawet więcej niż wcześniej, miał być albo jego kopią, albo antidotum. żaden nie spełniał stawianych wymagań ani nie oferował efektu klina, więc odprowadzałam ich kolejno do drzwi. on wciąż był moim nałogiem, sercem, rozumem i światem. nawet jeśli nie tu, to gdzieś tam, poza murami mojego domu, w objęciach innej kobiety, śmiejący się do innych oczu i ust, trzymający inną dłoń w swojej ręce
|
|
 |
|
Nie mów mi, że niebo jest granicą, skoro są ślady stóp na księżycu.
|
|
 |
|
co by się nie działo zawsze razem ja i Ty
|
|
|
|