 |
|
mam ochotę iść, chociaż nie mam wcale celu. /sokół
|
|
 |
|
to nie sen, to rzeczywistość.
|
|
 |
|
jeżeli Twoja przyszłość nie łączy się z moją, to ja jej nie chcę.
|
|
 |
|
miśki, co sądzicie o ombre hair ?;*
|
|
 |
|
wiem, że to łamie mi serce,
ale kurwa nie chcę widzieć ciebie więcej
nigdy więcej
|
|
 |
|
jeśli chcesz księcia to zachowuj się jak księżniczka. nie jak szmata.
|
|
 |
|
zabierz te wszystkie pierdolone wspomnienia, niezapomniane pocałunki, wszystkie nasze ławki w parku, nasze pierwsze spotkanie i to zajebiste zaskoczenie 'to ty, prawda?' te 3 godzinne rozmowy, ta tęsknotę, te obiecanki cacanki i wypierdalaj, wypierdalaj z mojej głowy na zawsze.
|
|
 |
|
Może o tym nie wiesz,
ale lubię patrzeć jak się śmiejesz.
|
|
 |
|
Nieważne jak trudno będzie,
ale chce przez to pojebane życie iść z Tobą.
|
|
 |
|
sztucznym śmiechem staram się odciąć drogę cisnącym się do oczu łzom. na dobre ściemniało, a godzina wskazuje, że i latarnie zaraz zgasną. mrok, nicość. chłodny wiatr otulający moje ramiona, Twój zapach wciąż w powietrzu, moim powietrzu i sylwetka, stąd wyglądająca jak rozlany w powietrzu atrament, odcinająca się na końcu ulicy. wśród oddalonego szczekania psa i skrzypiących konarów, odgłos niczym pękającego drewna pożeranego przez płomienie w kominku. przeszywający ból w nogach, kiedy bezsilnie opadam na chodnik. popiół w moim ciele od spalającego się serca. odchodzisz.
|
|
 |
|
Urodziłeś sie kurwą, to czlowiekiem nie zdechniesz.
|
|
 |
|
początkowo jedynie coś lekko chrupnęło, by chwilę potem roznieść się wielkim hukiem. zaśmiał się, gasząc fajkę o chodnik. zbliżył się do mnie jeszcze raz. ostatni, zachłanny pocałunek. odszedł, jakby to przed chwilą nie było moim łamiącym się sercem.
|
|
|
|