 |
|
apieros trzymany między dwoma palcami prawej ręki nie dawał nic pożytecznego. Nic, a nic. A jednak paliła, dlaczego? Nikt tego nie wie. Może chciała żeby po prostu przyszedł do niej i powiedział 'rzuć to, skarbie'?
|
|
 |
|
Wciągała do płuc dym papierosów z taką zawziętością , że mało nie rozerwało jej klatki piersiowej . Zakręciło jej się w głowie . Czuła , że serce uderza nie w tym rytmie , co trzeba . Po chwili dodała 'a możesz się nawet kurwa zatrzymać' .
|
|
 |
|
Koniec z imprezami i dyskotekami, teraz tylko
teatr, filharmonia i kawiarnia. Czujesz ten sarkazm?
|
|
 |
|
-tyle razy ci mówiłam, maksymalnie 2 piwa i o 22 w domu!
-kurwa, znowu mi się pojebało.
|
|
 |
|
To jest chyba jakaś ironia. My skończyliśmy wszystko osiemnastego, Ty z tą szmatą też zacząłeś osiemnastego. To teraz skończysz dwudziestego pierwszego, jak my zaczęliśmy? / Mrs.Cynamon
|
|
 |
|
Może dostałam się do najlepszej szkoły w mieście, jestem jedną z najlepszych uczennic, mam nowych przyjaciół, mam dobrą rodzinę, jestem zdrowa, ale życie uczuciowe to u mnie jakaś wielka porażka. / Mrs.Cynamon
|
|
 |
|
Ten spokój to była tylko cisza przed burzą. Burza w mojej głowie jest niedopisania. Nie dowierzam, zabij mnie Boże. / Mrs.Cynamon
|
|
 |
|
Nie będę kłamać, ale... rozpłakałam się na widok, że jesteś z nią w związku. Skreślone zostało wszystko, co było między nami. Życzę wam wpadkę, resztę mam w dupie. / Mrs.Cynamon
|
|
 |
|
nie po to dzielę z nim łóżko, by od razu zasypiać.
|
|
 |
|
Jakież to głupie zrządzenie losu. Nienawidzę dwudziestego pierwszego dnia każdego miesiąca, a mój numer w dzienniku jest identyczny. IRONIA kurwa. / Mrs.Cynamon
|
|
 |
|
kłóciliśmy się ostatnio dość często . o niego , o osobę , na której niesamowicie mi zależało . myślałam , że to rozumie , że przecież musi zrozumieć . był moim najlepszym przyjacielem , jak mógł tego nie pojąć ? myślałam , że coś się mu odwidziało , że przestał traktować mnie jak siostrę . bo niby czemu mówił mi te wszystkie rzeczy ? żebym poraz kolejny płakała przez faceta ? żebym zerwała z człowiekiem , którego kocham ? po kolejnej awanturze , wykrzyczałam mu wszystko . że to nie tak miało wyglądać , że ta nasza ' przyjaźń ' to zwykły pic na wodę . usiadł wtedy obok , wbił wzrok w podłogę i powiedział , że on po prostu mnie chroni , że nie pozwoli znowu mnie zranić . łzy znowu stanęły mi w oczach , wtuliłam się w jego ogromną szarą bluzę i wyszeptałam ; dziękuję . tak bardzo cieszyłam się z faktu , że mam kogoś , kto jeszcze troszczy się o mnie bardziej niż ktokolwiek inny
|
|
|
|