 |
|
zrobię Ci brzydką krzywdę
|
|
 |
|
pojawiłeś się tak późno okropnie
|
|
 |
|
nie ma już góry, na którą nie moglibyśmy wbiec
|
|
 |
|
romantyzm utopiony w ostatnich złotówkach
|
|
 |
|
przecież my nawet nie mieliśmy siebie w planach
|
|
 |
|
może wszystko przychodzi mi zbyt łatwo, a widząc schody jadę windą
|
|
 |
|
wszystko i nic legnie zmianie, zmieni się wszystko i nic...
|
|
 |
|
zamykasz oczy, kiedy mówię Ci szeptem jak mi jest
|
|
 |
|
a dziś śmiało mówię, że się układa, bo wiesz, wczorajsza kawa wystygła
|
|
 |
|
zdejmę z Ciebie wczoraj, ale nie myśl o jutrze, kiedy jest w nas dzisiaj
|
|
 |
|
wiesz, rutyna też jest spoko. wtedy, kurwa, nie udajesz
|
|
 |
|
męczyły go z nią nocne rozmowy o tym, że nikt jej nie rozumie, o tym, że nikt jej zrozumieć nie chce. taki świat, dziewczynko.
|
|
|
|