 |
|
Lekcja numer jeden: zawsze sprawiaj wrażenie, jakby nic, a przede wszystkim nikt nie był w stanie wytrącić cię z równowagi, zrozumiałaś? Lekcja numer dwa: zachowuj się zawsze tak, jakbyś się świetnie bawiła.
|
|
 |
|
Zawsze jest jakieś spojrzenie, które łapie za serce.
|
|
 |
|
Irytuje mnie to, że mam w głowie tyle myśli, ale nikt ich nigdy nie usłyszy.
|
|
 |
|
Ubóstwiasz każdy fragment jego ciała. Gładzisz delikatnie opuszkami palców po jego brzuchu, widzisz jak skóra drży pod twoim dotykiem. Oddajesz subtelne pocałunki, wtulasz się w jego szeroką klatkę piersiową i za żadne skarby nie chcesz przestać. Słyszysz mocne, rytmiczne bicie serca, to twój rytm, ten dla którego teraz żyjesz. Ubóstwiasz jego charakter. Sposób w jaki potrafi cię rozśmieszyć, jak poprawia ci humor jest niesamowity. Jego ciągłe starania, pomysły, proste gesty sprawiają, że na twojej twarzy non stop widnieje uśmiech, a w sercu kwitnie duma. Uwielbiasz każdą godzinę, minutę, sekundę którą rozmawiacie tak samo jak te momenty ciszy, kiedy po prostu napajacie się swoją obecnością. Uwielbiasz patrzeć w jego oczy, widzieć jak się do ciebie uśmiechają, jak błyszczą. Jasne, jest mnóstwo niedomówień, kłótni, niedotrzymanych obietnic, różnić poglądów, co ci się zapewne nie podoba. Ale co z tego. Jest całym Twoim światem / lavli.et
|
|
 |
|
"kiedy kogoś kochasz, warto walczyć, bez względu na przeciwieństwa."
|
|
 |
|
Każdego dnia czekam. Na uśmiech, na wiadomość, na spotkanie. Nie poddaję się, ale też nie walczę. Czekam. Łudzę się, że pewnego dnia podejdziesz i powiesz, że czujesz to samo, że tęsknisz, że czegoś ci brakuje, że spróbujesz pokochać. Czekam, choć ta opcja z góry jest już przegrana. Żyję nadzieją, że może jutro dostrzeżesz w moich oczach coś więcej, jakiś błysk, iskierkę, dzięki której zrozumiesz, że potrzeba ci właśnie mnie. Czekam. Nie spiesz się. Jutro też będę to robić. [ yezoo ]
|
|
 |
|
"tyle chwil, które w nas są - one rodzą ból, te dni, które czas wziął, nie powrócą już."
|
|
 |
|
byliśmy na tej samej imprezie. około pierwszej kumpel uniósł w górę pustą butelkę po piwie. - gramy, pytanie albo wyzwanie! - zagaił. usiedliśmy w niedbałym kręgu, kolejne osoby zaczynały kręcenie. w końcu szkło trafiło w jego dłoń, a kręcąca się butelka w końcu zatrzymała się wskazując na mnie. - wyzwanie - wymamrotałam. uśmiechnął się do mnie, na co serce zabiło zdecydowanie za szybko. tak dawno tego nie robił. - pocałuj mnie - polecił mi na co zareagowałam krótkim lękiem. zbliżyłam się do niego i połączyłam nasze wargi w całość na dobrą minutę, delektując się na powrót jego bliskością. wróciłam na swoje miejsce i zakręciłam niedbale, przyjmując współczujące spojrzenia znajomych, którzy doskonale wiedzieli jak bolało mnie rozstanie. butelka wykonała ostatni obrót i zatrzymała się, na nim. - pytanie - podrapał się po karku. przełknęłam ślinę. - kochasz mnie jeszcze? - wybełkotałam. - jak wariat - odpowiedział po czym otworzył ramiona ze świadomością, że zaraz się w nich znajdę.
|
|
 |
|
patrz za parę miesięcy minie już dwa lata odkąd jesteśmy razem. wspólne wakacje, święta, praca, szkoła zbliżyły nas do siebie wystarczająco mocno żeby uznać to za prawdziwy związek, taki w którym dwie osoby kochają się, wspierają, a kłótnie nic nie zmieniają może tylko przez własną głupotę szarpią nam nerwy. melanże w które potrafiliśmy polecieć przez okrągły tydzień zamiast siedzieć w szkole i poprawiać zagrożenia kończyły się nie tylko kacem, ale i ryciem bani na chacie że zawalimy ten rok. kupowanie sobie prezentów typu "kupujemy sobie coś czy klepiemy się z idziemy w balet?" zazwyczaj kończą się baletami. związek można określić jako dojrzały z często wplatającymi się gówniarskimi zachowaniami z których raczej nie chcemy wyrosnąć pomimo dziewiętnastu lat na karku. kocham go, wiem że mogę na nim polegać zawsze w jakiej sytuacji bym niebyła to on poda mi łape i odpalonego jointa. ' why.
|
|
 |
|
cel już mam, jeszcze tylko muszę poszukać motywacji.
|
|
 |
|
'nawet sazczęściarz czasem ma doła.'
|
|
 |
|
przepraszam za wszystko, ale to wszystko jest tak cholernie popierdolone.
|
|
|
|