 |
|
Ja wzruszam ramionami, mówię trudno - palę głupa,
ale wiem, że Ty wiesz, że ja wiem, w tym cały ubaw. - Haju
|
|
 |
|
Znów upewniłeś mnie w tym, że nie jesteś nic wart.
|
|
 |
|
Chcesz, więc piszę, ale - co na to poradzisz? Pewnie, że chciałabym przyjść do Ciebie albo żebyś Ty przyszedł. Chcę nic nie mówić, chcę słuchać. Chcę choć na chwilę pozbyć się tego wielkiego niepokoju, który jest gorszy niż choroba, który jest chorobą. Nikt nie wie nawet, czemu mi źle. Nawet - czy będzie lepiej. Jeśli znów nie będziesz pisał przez miesiąc, pewnie umrę, bo nie można tak ciągle czekać.
|
|
 |
|
Zupełnie inaczej jest, jeżeli masz kogoś, kto Cię kocha. To Ci daje setkę powodów, aby żyć. Ja ich nie mam.
|
|
 |
|
Niczego nie żałuje i płakać tez nie będę, każda chwila z Tobą była szczęściem a nie błędem.
|
|
 |
|
Bo najgorsza jest świadomość, że minęło coś pięknego, co już więcej nie będzie miało szansy się powtórzyć.
|
|
 |
|
Nie używając żadnych słów, też można ranić, wiesz?
|
|
 |
|
Nie potrafię być jego przyjaciółką, chcę być kimś ponad.
|
|
 |
|
Jeśli jest ciężko to znaczy że idziesz w dobrą stronę.
|
|
 |
|
jak już będę na pierwszym miejscu u ciebie, to powiedz.
|
|
 |
|
Pachniesz perfumem - męskim. Męskością: niezwykłą siłą i bezradnością. Pachniesz wolnością - wolną miłością i drogim winem, ławeczką pod kinem, bo na to kino już nie masz pieniędzy. Pachniesz nałogiem. Czekoladą. Bogiem. Namiętnym pocałunkiem, nielegalnym trunkiem, perfekcyjnie skręconą marihuaną z haszem, deszczem dudniącym w blaszane poddasze, trampkami z conversu i ucieczką z domu, o której lepiej nie mówić. Nikomu. Papierosem w ustach, ponętnymi ustami. Łąką. Kobietą. Niczyimi kobietami. Poezją, podnieceniem, oddechem, nagością? Pachniesz wolnością - wolną miłością
|
|
 |
|
Łatwo jest udawać, że jest dobrze. Wystarczy wysłać dwukropek i koniec nawiasu.
|
|
|
|