 |
|
teraz wiem, ze się zawiodłam, że moja wyobraźnia miała więcej scen, że wciąż miała nadzieje, że po prostu nie ma czasu na spotkanie ze mną.
|
|
 |
|
minęły kolejne dni. poduszka jest nadal mokra z łez, a kubek z herbatą wciąż stoi na biurku. a ja leże bezczynnie na łóżku wpatrując się w sufit . ciągle nasuwa mi się pytanie - dlaczego? dlaczego wybrał ją, dlaczego kłamał, że kocha. dlaczego każdego dnia dawał mi tą cholerną nadzieje, że może być ze mną.
|
|
 |
|
i w pewnym sensie już ' to coś 'nie istnieje, jest bo jest. oszukiwać się nie ma po co, bo i tak wcześniej, czy później wyjdzie na jaw. tylko najbardziej boli to, że nawet nie mogłeś/łaś wysłać głupiego esemesa, że nie możesz, a Ty po prostu skłamałeś/łaś (bezosobowo do Ciebie)
|
|
 |
|
i jeszcze z tą satysfakcją sie uśmiechasz.
|
|
 |
|
kurwa mać. na tym świecie nie ma nawet jednej osoby, która mogłaby mi powiedzieć prawdę. chociaż jednej ? która mogłaby normalnie odebrać telefon, odpisać na gadu ?
|
|
 |
|
NIE MAM CZYM ODDYCHAĆ, wiesz?
|
|
 |
|
Wciąż zapoinam, że każdy patrzy na pewne sprawy inaczej.
|
|
 |
|
i przez kolejne dni, znów na mojej twarzy jest uśmiech. od jakiegoś czasu gościła tylko jakaś smutna mina, która odzywała się tylko w razie potrzeby. teraz jest inaczej. udało mi się o nim zapomnieć.
|
|
|
|