 |
|
mam już trochę dość łez towarzyszących mi przy każdym kroku, każdego dużego westchnienia, ciężkich kroków i smutnej twarzy
|
|
 |
|
przy nim zapominam, otwieram piwo, smieje się, strzelam kapslem i odpalam szluga, zapominam, wiesz? na godzinę, dwie, trzy, na noc, ale zapominam
|
|
 |
|
i ta moja pijacka szczerość i łzy i ta twoja obojętność
|
|
 |
|
zapominam, praktycznie co wieczór zawsze zapominam o tym całym syfie, to nic, że najpierw muszę się poodbijać od ścian, być zaprowadzona pod samo łóżko, to nic, że rano muszę sprzątać pety i butelki, nicsięzemnązłegoniedzieje.
|
|
 |
|
I'm out of touch, I'm out of love.
|
|
 |
|
It's too cold outside
For angels to fly
An angel will die
Covered in white
Closed eye
And hoping for a better life
This time, we'll fade out tonight
Straight down the line ./'
|
|
 |
|
Dziękuję Ci za to że pokazałeś mi czym jest miłość. Dziękuję za wszystkie chwile spędzone razem. Dziękuję za to że w nas wierzyłeś. Dziękuję że pokazałeś mi jak okazywać uczucia. Dziękuję za to że przez Ciebie stałam się silniejsza i pewna siebie. Dziękuję Ci że pokazałeś mi jakich dupków mam unikać. Dziękuję również za to że odszedłeś przez co poznałam mężczyznę swojego życia.
|
|
 |
|
jednak czasem udaje się znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, konowałów, idiotyzmów cwaniackich, łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów "fachowca", dla którego branżowe wykształcenie plus umiejętność trzymania widelca jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności.
|
|
 |
|
"Żyjesz sobie z dnia na dzień mając gdzieś prawdziwe wartości i nagle pojawia się jedna jedyna osoba na Twojej drodze, która sprawia, że Twoje życie zmienia się niesamowicie, że Ty sam zmieniasz się niewyobrażalnie, że możesz z tą osobą pogadać bez słuchania dennych idiotyzmów, pieprzenia farmazonów, głupich opowiadań- ale na konkretny temat. Jej argumenty trafiają prosto w Twoje serce piorunująco, aż zaczynasz żałować niektórych aspektów sytuacji, w której to się dzieje. I nie, to nie jest miłość. to jest właśnie Bóg."
|
|
 |
|
Często mówi się nam w smutnych chwilach, że czas leczy rany. To bzdura.
W rzeczywistości jesteś załamany, zasmucony i zapłakany tak, że wydaje
ci się, iż to nigdy się nie skończy – aż dochodzisz do stanu, w którym
zaczyna działać instynkt samozachowawczy. I przestajesz. Po prostu nie
chcesz lub nie możesz robić tego nadal, ponieważ ból jest zbyt wielki.
Blokujesz go. Negujesz. To jednak nie leczy rany.
|
|
 |
|
- Nie była dla niego dobra?
- Za bardzo kochała. Te właśnie psują
wszystko najszybciej i najdokładniej. Chcą dostać tyle samo, ile dają, i
pewnego dnia wali się wszystko. Wtedy odchodzą.
|
|
|
|