 |
|
i w końcu nie masz sił przekonywać wszystkich o tym jaka jesteś silna i niezależna. zaczynasz wybuchać spazmatycznym płaczem w miejscach publicznych. nawet najmniejszy incydent taki jak to, że sąsiad nie odpowiedział Ci na Twoje 'dzieńdobry' jest w stanie doprowadzić Cię do rozchwiania emocjonalnego. nie jesteś już w stanie iść boso przez ulicę w środku zimy, pokazując ludziom, że nawet pogoda może Ci naskoczyć. przychodzą dni, kiedy masz ochotę zwinąć się w kłębek i schować pod łóżko czy do szafy. nadchodzi kulminacyjny moment, kiedy masz odwagę przyznać się przed światem, że zwyczajnie potrzebujesz się przytulić.
|
|
 |
|
kiedy już się otworzysz i zaczniesz bezgraniczne ufać osobie, którą paradoksalnie nazywałaś 'przyjacielem', okazuje się jak bardzo się myliłaś. jak niesamowicie się przeliczyłaś. i nic nie boli tak bardzo jak świadomość, że znowu dałaś się nabrać. znowu uwierzyłaś w ludzką bezinteresowność, dobroć czy chociażby serce. ludzie, którzy śmią nazywać się Twoimi przyjaciółmi go nie posiadają. Ci ludzie, są istotami wypranymi z uczuć. przepełnieni pogardą. w oczy trują uwielbienie względem Ciebie. za plecami obarczają Cię o najgorsze z popełnionych czynów. chcą wykorzystać Cię do cna, a później zostawić w samotności jak klient wydymaną dziwkę.
|
|
 |
|
ten sam kierunek, inne miasta .
osobno, razem, czysta prawda .
czujemy to, samolot, pociąg, parkingi taxi .
wspomnienia bolą, stare albumy gdzieś w szafie .
strony zlepione, wyblakły papier .
stempe, paszporty, bilet .
choć na moment tylko na chwilę .
spojrzeć w oczy, zabrać na zawsze .
uśmiech, zapach, dotyk, jak dawniej .
przeżyć świat, mieć go na dłoni .
|
|
 |
|
czy chcesz czy nie robisz krok i w to wchodzisz .
właśnie nadszedł czas żeby z prawdą się pogodzić .
|
|
 |
|
wolę zapomnieć, nie ma stresu i barier .
zamiast żyć w pełnym biegu dla problemów i karier .
nie chcę tych zmartwień, opuść ten lokal dziś .
chodź pokażę Tobie świat jaki pokochałbyś .
|
|
 |
|
przyrzeknij że nie spóźnisz się o całe życie .
|
|
 |
|
cóż. czasem granice ktoś przekracza, a w życiu ? . .
nie ma powrotów, czas przecież nigdy nie zawraca .
|
|
 |
|
nie chcę Cię martwić, choć życie też mnie zawiodło .
|
|
 |
|
budzisz się rano, a w źrenicach resztki wczorajszego słońca. to tęsknota, wiesz?
|
|
 |
|
Beztroski los, pięknych marzeń stos.
|
|
 |
|
okrucieństwo świata to już temat rzeka .
żyjemy w czasach gdzie człowiek za nic ma człowieka .
dobrze wiem, wszystkiego nagle nie da się naprawić .
piąte przykazanie ktoś ciągle będzie miał za nic .
|
|
 |
|
uśmiech przez łzy, to nic nie zmieni .
niczego nie da się naprawić, wyjaśnić, wymienić .
|
|
|
|